Choreoterapia - wywiad

Jesteś prekursorką terapii tańcem i ruchem w Polsce. To może brzmieć egzotycznie, ale jest bardzo ciekawe. Tym bardziej, że kiedyś studiowałaś ekonomię. Jak trafiłaś na tę metodę?

Nowy wymiar tańca odkryłam na warsztatach Tańców w Kręgu, które tłumaczyłam. Współprowadził je Richard Bryant Jefferies – psychoterapeuta, który wyjaśniał nam głębszy sens wykonywanych kroków. To połączenie ruchu z refleksją było dla mnie niezwykłym odkryciem. Tańczyliśmy tańce z różnych kultur, to było jak podróż dookoła świata – tańce ujawniały tak wiele o różnych kulturach, sposobach myślenia, bycia.. No i ta bliskość, wspólnota, która się dzięki nim tworzyła. Urzekły mnie do tego stopnia, że chcąc tańczyć je regularnie, założyłam grupę. Nie było wtedy jeszcze polskich nauczycieli Tańców w Kręgu, nie było innej możliwości. Grupa w kilka miesięcy się rozrosła, a jedna z uczestniczek, terapeutka, zaprosiła mnie do Instytutu Psychiatrii i Neurologii, z krótkim warsztatem dla pacjentów. Jeszcze tego samego dnia zaproponowano mi tam pracę. Byłam zupełnie zaskoczona, zwłaszcza że skończyłam właśnie dwa fakultety ekonomiczne.

To rzeczywiście rewolucja w życiu, całkowita zmiana kierunku.. Długo się zastanawiałaś?

To była chyba najszybciej podjęta decyzja w moim życiu – choć wtedy wydawała się irracjonalna i spotkała się z krytyką rodziny i przyjaciół. Ja jednak bardzo mocno poczułam, że to jest to – praca, która ma dla mnie sens, w którą mogę zaangażować się sercem, całą sobą. Od dłuższego czasu zastanawiałam się co zrobić po skończeniu studiów, szukałam swojej drogi, byłam sfrustrowana tym, że nie mogę jej znaleźć.. Uznałam że to, że wszystkie drzwi wydają się przede mną otwierać, zapraszać do pójścia w tym kierunku – to nie przypadek. Czułam że to odpowiedź na moje poszukiwania. Dopiero po podjęciu pracy odkryłam, że terapia tańcem i ruchem bazuje na ruchu improwizowanym. I że są studia magisterskie o takim kierunku – od tej pory dążyłam do tego, by je skończyć. Udało się blisko 10 lat później – w międzyczasie sprowadzałam do Polski nauczycieli z Wielkiej Brytanii, założyłam wraz z kolegami 4-letnie szkolenie z psychoterapii tańcem i ruchem, odbyłam też szkolenie z psychoterapii werbalnej. I tak w zawodzie ekonomisty zdążyłam popracować dwa lata, a jako terapeuta tańcem i psychoterapeuta pracuję już 22. Nigdy nie żałowałam tej decyzji :)

kobieta z pasją - wywiad

Co jest ważne, by móc realizować siebie?

Nastawienie :) Mnie bardzo pomogły doświadczenia ze studiów MBA. Był to pierwszy taki program w Polsce, same studia były bardzo ciekawe. Niemal codziennie przedstawiano nam przypadki, z którymi borykały się rządy państw lub duże przedsiębiorstwa – problemy, które wydawały się nie do rozwiązania. Głowiliśmy się nad nimi w małych grupach, czasem przez pół nocy. Wyszłam z tych studiów z przekonaniem, że zawsze znajdzie się rozwiązanie. O ile, rzecz jasna, poświęci się wystarczająco dużo czasu i uwagi.. Takie przekonanie sprzyja w wielu dziedzinach. Korzystam z niego także w pracy terapeuty, nie poddaję się więc łatwo.

A jaką rolę w procesie dokonywania zmian odgrywa taniec?

Rozumiany szeroko – jako ekspresyjny, płynący z wnętrza ruch może być bardzo pomocny w nauce słuchania siebie i w dochodzeniu do tego, czego potrzebujemy. Kiedy nie próbujemy znaleźć rozwiązania wyłącznie „zachodząc w głowę”, gdy sięgamy do zasobów pamięci ciała, jego mądrości – angażujemy obie półkule i docieramy do nowych, twórczych obszarów w sobie. Taniec sprzyja też osiąganiu pewnego rodzaju rozluźnienia, przepływu, tzw. flow. Tym co utrudnia bowiem dokonywanie zmian jest napięcie, kurczowe trzymanie się danej myśli i lęk przed tym, że się nie uda. Taniec daje też możliwość wyrażenia i uwolnienia trzymanych w ciele emocji i zwiększa witalność, która sprzyja zmianom na lepsze. Uzmysławia nam, że mamy wpływ na swoje ciało i jego ekspresję, a przyjmowana postawa, oddech i ruch wpływają na stan naszego umysłu.

Zuzanna Pędzich - wywiad

Teraz tańcząc pracujesz. Proszę opowiedz, czym jest psychoterapia tańcem i ruchem i tańce w kręgu

To dwie bardzo różne historie :) Psychoterapia tańcem i ruchem wywodzi się z połączenia idei tańca współczesnego z myślą psychoterapeutyczną. W zależności od tego, z kim pracujemy może bardzo różnie wyglądać i wcale nie przypominać tańca. Nie ma tu nauki kroków – bazujemy na ruchu improwizowanym, który jest dużo lepszą metaforą życia. Terapię tańcem i ruchem początkowo stosowano głównie w pracy z osobami, które nie porozumiewają się swobodnie, czyli z tymi, z którymi terapia werbalna nie była możliwa. Taniec jest bowiem uniwersalnym językiem, którym można się porozumiewać z innymi. Dzisiaj bardziej docenia się znaczenie zaangażowania ciała i ruchu w proces terapii, szczególnie to, jak bardzo to może pomóc osobom po traumie. Często trafiają do mnie pacjenci, którzy korzystali z terapii werbalnej, doceniają jej znaczenie, ale zauważają, że pomimo większej świadomości jaką zyskali, w niektórych sferach, np. w sferze seksualnej ciało dalej reaguje tak samo. I chcą to zmienić.

A tańce w kręgu?

Przez wiele lat wydawały mi się być na drugim biegunie w stosunku do terapii tańcem i ruchem, dopiero później udało mi się znaleźć połączenie między nimi. Tym, co najbardziej w nich cenię jest ich ogromna różnorodność. Są wśród nich tańce z różnych zakątków świata, zarówno tradycyjne, stare, jak i współczesne choreografie. W zasadzie można odnaleźć wśród nich taniec na każdy temat i poznawać poprzez nie siebie – które są mi bliskie, łatwe, przyjemne? Które stanowią wyzwanie? Ja szczególnie cenię te tańce, które są proste i nie wymagają by 100% uwagi skupiać na krokach. Dają miejsce na poczucie ich, na głębsze doświadczenie, na refleksję. Drugą ogromną ich wartością jest poczucie wspólnoty, bliskości z innymi, której można w nich doświadczyć. To coś, czego nam często dzisiaj brakuje, za czym wiele z nas tęskni.

rozwój osobisty dla kobiet

Miałam przyjemność uczestniczyć w Twoich warsztatach. Obserwowałam, jak zarówno tańce w kręgu, jak i rozwojowe zajęcia ruchowe wyzwalają w kobietach pokłady energii, twórczości, przywracają im radość i poczucie więzi z innymi kobietami. W czym tkwi twoim zdaniem tajemnica takich zajęć?

Wiesz, myślę, że taka jest nasza prawdziwa natura. A taniec ją nam po prostu przywraca. Na warsztatach jest też miejsce na rozmowę, dzielenie się wrażeniami. Na wsłuchanie się w siebie. Na bliskość, jaką daje wspólny z innymi ruch. Główną zasadą, którą proponuję, poza poufnością, jest bycie wierną sobie – nie robienie niczego wbrew sobie. Nie musimy wszyscy być w takim samym ruchu. Czy w tych samych emocjach. Jest miejsce na otwieranie się i na zamykanie, na mówienie i na milczenie, przestrzeń na akceptację tego, z czym właśnie jesteśmy. Cenię sobie różnorodność w grupie :) I mam do grupy duże zaufanie.

Komu szczególnie poleciłabyś zajęcia taneczno-rozwojowe?

Warsztaty polecam wszystkim, którzy są ciekawi wielowymiarowości tańca i możliwości, jakie niesie. Tym, którzy chcą się zainspirować lub coś zmienić w swoim życiu. Czy to nauczyć się lepiej radzić sobie z emocjami, czy polubić siebie, poprawić relacje z innymi, uzyskać wgląd w jakąś sytuację..  Doświadczenie tego rodzaju ruchu jest naprawdę dobrym sposobem na to, by poznać siebie, swoje potrzeby a także by wypróbować inne kroki czy kierunki na swojej drodze.. Ruch jest świetną metaforą naszego sposobu bycia w świecie, a jego świadoma zmiana przekłada się na doświadczenie.

Co w Tobie zmienił taniec?

Chyba pierwszą rzeczą, z którą mierzyłam się w tańcu była nieśmiałość. W greckich tańcach, w których trzeba było wypiąć pierś, tupnąć, krzyknąć głośno „opa!” czułam się obco, nienaturalnie. Z czasem taniec ten skontaktował mnie z częścią siebie, która potrafi postawić na swoim, wydobyć głos, która jest odważna. Przez jakiś czas wzmacniałam ją jeszcze tańcząc flamenco. Dalsze zmiany zawdzięczam bardziej metodzie Ruchu Autentycznego. To rodzaj medytacji uważności w ruchu, która rozwija świadomość siebie, a także dotyka dwóch ważnych tematów – bycia widzianym i sposobu, w jaki sami patrzymy. Dzięki tej metodzie nauczyłam się, że można patrzeć na siebie i na innych z większą uważnością, ciekawością, bez oceniania. Pomaga mi to lepiej radzić sobie z wewnętrznym krytykiem i bardziej przyjaźnie patrzeć na świat. Stosuję ją także do podejmowania decyzji, co prawie całkiem wyleczyło mnie z bycia osobą niezdecydowaną :)

Dojrzałe kobiety - rozwój osobisty

Jest jeszcze jedna funkcja tańca – niesamowicie kontaktuje nas z naszą kobiecą naturą, pomaga wydobyć piękno kobiecości w każdym wieku. Ruch sprawia, że zmarszczki, siwe włosy, sylwetka przestają mieć znaczenie. Zostaje piękna tancerka i jej ruch. Na pewno nieraz mogłaś to zaobserwować na swoich zajęciach?

Za każdym razem to widzę :) I to powoduje, że tak kocham swoją pracę – tym co najbardziej mnie cieszy, dodaje mi energii jest właśnie zachwyt. Masz pojęcie, ile piękna, autentyczności doświadczam na swoich warsztatach? To piękno, które płynie z wnętrza, jest szczere, prawdziwe, niewiele ma wspólnego z wystudiowanym, wyuczonym ruchem..

Mówi się, że jedyną stałą rzeczą w naszym życiu jest zmiana. Wiem, że Ty też zmieniałaś swoje życie i ciągle je zmieniasz. Proszę opowiedz, jak „tańczysz” ze zmianą jako dojrzała kobieta?

Z wiekiem coraz bardziej sobie ufam i uczę się dbać o siebie, co wymaga także odpuszczania. Nie tak dawno podjęłam trudną dla mnie decyzję o odejściu ze szkoły psychoterapii tańcem i ruchem, którą współtworzyłam przez 15 lat. Włożyłam w to miejsce wiele pracy i serca, coraz trudniej było mi jednak godzić moją rolę w niej z rolą rodzinną, czułam się coraz bardziej przeciążona. Przez te lata nauczyłam się słuchać ciała, a ciało mówiło stop. Ważne było dla mnie, że szkolenie zostaje w rękach osób doświadczonych, kompetentnych, mogłam więc odejść, nie martwiąc się o to, że ucierpi na tym szkoła czy studenci. Po raz kolejny w życiu zostawiłam miejsce, które uważałam za docelowe, zauważając, że to była przystań, z której czas odpłynąć, pójść dalej. Teraz już chyba nie szukam ostatecznego portu, przynajmniej zawodowo.. Jestem bardziej świadoma tymczasowości, rozwojowych aspektów zmian, a ciało traktuję jako kompas, który pomaga mi odkryć dalszą drogę. Nauczyłam się mieć zaufanie do tego, co mi podpowiada. Myślę, że zmienił się też mój stosunek do trudnych doświadczeń. Nauczyłam się doszukiwać się w nich sensu, czegoś dobrego i skupiać się na tym, co sprawia, że dużo rzadziej teraz wchodzę w rolę ofiary. A jeśli już wpadam w ten kanał, szybko to zauważam i podejmuję kroki by z niego wyjść :)

Niedawno na blogu pisałam o porannych rytuałach, o tym, jak są ważne w naszym życiu. Czy masz jakieś swoje rytuały, które dobrze nastrajają Cię do dnia i rozwijają duchowo?

W pierwszych minutach po wstaniu wypowiadam ulubioną intencję „Niech każdy, kto mnie dzisiaj zobaczy, usłyszy lub pomyśli o mnie, doświadcza samych dobrodziejstw i szczęścia.” Przypomina mi ona o tym, co chcę wnosić w ten dzień, w relacje ze światem. A jak już wyjdą domownicy, zanim zacznę pracę staram się poświęcić pół godziny sobie – zwykle jest to czas  na medytację. Czasem praktykuję Ruch Autentyczny. A czasem, zwykle wtedy, kiedy mam bardzo wiele myśli i trudniej mi się wyciszyć sięgam po długopis i piszę to, co przyjdzie mi na myśl, bez cenzurowania. Jak już przeleję te wszystkie myśli na papier, mogę doświadczyć prawdziwej ciszy.. Rozpoczynanie dnia od kontaktu z duchowym aspektem siebie naprawdę wiele zmienia.

Dziękuję za rozmowę!

Zuzanna Pędzichwww.przystanruchu.pl – certyfikowana psychoterapeutka i superwizor DMT, autorka warsztatów DMT oraz Ruchu Autentycznego.

Zdjęcia – Magda Magdalena Trebertwww.trebert.pl

Taniec w kręgu - warszawa

Podziel się!

Privacy Preference Center