Alchemia szczęśliwego życia (kobiety dojrzałej) – przepis na zdrowy sen, pogodę ducha i radość o poranku

kołdry dla alergików

czyli co ma wspólnego dobre życie z wyborem myśli i …kołdry.

To ciekawe, jak z wiekiem zmienia się nasz system wartości i nasze potrzeby. Dla mnie prawdziwym luksusem jest teraz kontakt z naturą, dobre myśli i komfortowy sen. Ostatni czas nauczył mnie, że jakość mojego najbliższego otoczenia jest kluczowa dla zdrowia i samopoczucia tak mojego, jak i całej mojej rodziny.

Pogodne usposobienie, pozytywne, pełne życzliwości myśli, umiejętność korzystania z przyjemności, psychiczny i fizyczny kontakt z otaczającą człowieka naturą to podstawowe zasady wschodnich filozofii życia. Dobry sen według nauk mędrców jest nierozłącznie związany z dobrym, harmonijnym życiem. To, co np. medycyna chińska głosiła 2 tysiące lat temu, jest dziś potwierdzone naukowymi badaniami. Nie będę się rozpisywać o korzyściach komfortowego snu, bo zapewne dobrze je znacie. Muszę jednak podkreślić, że dla nas, kobiet, szczególnie kobiet dojrzałych, dobry sen to największy sojusznik naszego zdrowia, urody i samopoczucia. To właśnie podczas zdrowego, nieprzerwanego przez całą noc snu, wytwarzają się hormony, których nam z wiekiem ubywa. Tak, jakby natura chciała nas upomnieć, że nadszedł czas prawdziwego dbania o siebie.

Zarówno medycyna wschodnia, jak i zachodnia zgodnie potwierdzają, że braku odpowiedniej ilości snu nie jesteśmy w stanie niczym innym zrekompensować. Najbardziej odpowiednim momentem na położenie się spać są godziny 21-22. Uzasadnienie znajdujemy m.in. z dobowego zegara obiegu energii. Wejście w fazę głębokiego snu trwa przynajmniej 45 – 60 minut, stąd wynika potrzeba kładzenia się spać nie później niż o 22.

Sposoby na dobry sen.

Znacie z pewnością nasze rodzime sposoby na dobry sen (wietrzenie sypialni, picie ciepłego mleka, itp.). Warto poznać też sposoby zaczerpnięte z tradycji wschodniej. Dzielę się tymi, które sama praktykuję.

  1. Wieczorem piję tylko ciepłą wodę

Zgodnie z tradycyjną medycyną chińską twoje ciało musi ciężko pracować, aby podgrzać zimną wodę, którą pijesz. Więc jeśli wypijesz naprawdę zimną wodę przed snem, twoje ciało pracuje na zwiększonych obrotach, co nadmiernie je stymuluje, powodując bezsenność. Ciepła woda doskonale zamyka pory skóry, uspokaja i wycisza.

  1. Staram się dużo chodzić boso

Spacerowanie boso naturalnie równoważy energię w Twoim organizmie i pomaga oczyścić umysł. W tradycyjnej medycynie chińskiej uważa się, że chodząc boso, masujesz punkty meridianowe w stopach, które są związane ze snem.

  1. Podczas wieczornej kąpieli masuję stopy

Zgodnie z medycyną chińską zwykły masaż stóp odblokowuje meridiany oraz pomaga się zrelaksować i uspokoić. Wcieram ulubiony krem lub balsam uciskając kciukiem palce i wnętrze stóp.

  1. Z ziół wybieram herbatę z chryzantemy lub napar ze świeżej melisy

Chryzantema jest kwiatem stosowanym od tysięcy lat w tradycyjnej medycynie chińskiej w leczeniu bezsenności. W Chinach pije się ją codziennie, w celu zachowania zdrowej wątroby. Melisę hoduję w donicach i zalewam wrzątkiem świeże liście. Te suszone w saszetkach często tracą swoje właściwości.

Na jakość snu wpływa także to, w jakim otoczeniu zasypiam. A kluczowa jest wysoka jakość kołdry.

Zdrowy sen, to sen nieprzerwany poprzez dyskomfort związany z przegrzaniem lub wychłodzeniem organizmu, nocnym poceniem się czy pojawieniem się stanów alergicznych (mój mąż jest alergikiem, a ja mam wrażliwą skórę!).

Ten rok jest dla mnie zdecydowanie czasem prawdziwego dbania o siebie. Nie chodzi tu o nowe ciuchy czy gadżety, ale prawdziwy dobrostan fizyczny i duchowy. Jednym z większych problemów był dla mnie dobrej jakości sen. Wybudzanie się w nocy, alergia, przegrzane lub zmarznięte ciało, pocenie się… to wina nie tylko złej temperatury w pomieszczeniu czy hormonów. Przyjrzałam się jakości używanej przez siebie kołdry i stwierdziłam, że czas na nowy zakup. Szukałam czegoś bezpiecznego dla alergików, wysokiej jakości, naturalnego i jednocześnie praktycznego. Niestety kołdry z sieciówek nie spełniły tych kryteriów.

Znalazłam natomiast kołdrę najwyższej jakości z włókien alpaki polskiej firmy MyAlpaca.

kołdra najwyższej jakości

Jest ciepła, ale bardzo lekka. W tradycyjnej kołdrze puchowej lub syntetycznej, wypełnienie rozkłada się nierównomiernie. Kołdry MyAlpaca są szyte ręcznie tworząc efekt równomiernego pikowania. Wypełnienie jest równo rozmieszczone na przestrzeni całej kołdry i bez względu na to, z której strony jej użyjemy – temperatura jest ta sama. To niesamowite uczucie, kiedy przykrywam się leciuteńką kołdrą, a jest mi akurat – idealnie ciepło, ale nie gorąco. Do tego jest obszyta gęsto tkaną bawełną, która jest aksamitna w dotyku. Jako zodiakalny byk bardzo cenię sobie komfort i sensualne doznania. A jako dojrzała kobieta w końcu przestałam żałować sobie luksusu w codziennym dniu.

Znacie to uczucie, kiedy budzicie się w nocy, bo poty, bo zbyt gorąco albo przeciwnie – marzniecie i nie możecie się zrelaksować?

Nie tylko pomieszczenia mają różne temperatury, ale także nasze ciała. W zależności od tego, czy jesteśmy spokojne czy zestresowane, czy w naszym organizmie szaleją hormony, czy w diecie używamy na przykład ostrych przypraw – możemy mieć inną temperaturę ciała. Dlatego tak cenię sobie kołdry z włókien alpaki. Zwierzęta te pochodzą z andyjskich wyżyn, gdzie na przemian znoszą mróz i upał, więc wykształciły runo, którego właściwości zmieniają się zależnie od temperatury. Alpakowa kołdra przyjemnie chłodzi, gdy ciało jest zbyt rozgrzane i grzeje, gdy jesteśmy zmarznięte.

Do tego teraz kołdry MyAlpaca mają wszyte w lamówkę „uszka” – w każdym rogu i na środku każdego z boków. Dzięki temu dwie kołdry (np. letnia i całoroczna) mogą być ze sobą połączone tworząc jedną kołdrę zimową. Idealne rozwiązanie zarówno na gorące jak i zimne noce.  Moja koleżanka zdecydowała się na lato kupić kołdrę letnią, a jesienią dokupić kołdrę całoroczną o tych samych wymiarach i obie połączyć ze sobą w najchłodniejsze noce.

Luksusowa kołdra
Dobry sen
Kołdry na lato i zimę
Praktyczne kołdry

No i zwykła, kobieca sytuacja, kiedy w okresie premenopauzy i menopauzy (który, jak udowodnili naukowcy, może trwać nawet 15 lat i zaczyna się około 45 roku życia) – nocne poty. Dla niektórych z nas to prawdziwy kłopot, który negatywnie wpływa na jakość snu, a więc regenerację sił fizycznych i psychicznych! I to był bardzo duży argument na rzecz kołder MyAlpaca! Nie zatrzymują wilgoci, ponieważ włókno alpaki pochłania wilgoć, ale nie zatrzymuje jej, pozostawiając uczucie suchości i wygody. Co więcej, pod oddychającą, przyjemną w dotyku kołdrą, po prostu się nie pocimy.

Czy Was też zaczęło uczulać tyle rzeczy po czterdziestce?

Mój mąż zawsze był alergikiem, ale ja nabawiłam się tej przypadłości dopiero niedawno. Roztocza, sztuczne materiały, zbyt duża ilość chemii i konserwantów w produktach – to wszystko sprawia, że albo mam problemy z oddychaniem albo dostaję wysypki. No i ten zatkany nos i opuchnięte oczy!!!

Niestety objawy alergii są gorsze nocą i zakłócają spokojny sen. Badania pokazują, że ¾ alergików budzi się w nocy z powodu odczuwanych symptomów, a 93% ma problemy ze snem. Alergie przyczynić się mogą do zaburzeń snu, np. zespołu bezdechu sennego czy chrapania. Brak odpowiedniej ilości snu z kolei skutkuje obniżeniem odporności i nasileniem alergii i tak – nakręca się spirala.

Dlatego zrezygnowaliśmy w domu z pościeli puchowej, ponieważ pierze tworzy idealne warunki do rozwoju roztoczy.

Poszycie kołdry z włókna alpaki jest wykonane w 100% z naturalnej, wysokiej jakości bawełny, A wypełnienie jest wyłącznie czystym włóknem alpaki, bez dodatków chemicznych. Włókno alpaki jest przyjazne dla alergików i astmatyków, bo nie zawiera żadnych chemicznych dodatków ani lanoliny. W tym przypadku zaufałam ekspertom – produkty te rekomendowane są przez Polskie Towarzystwo Alergologiczne. Posiadają też certyfikat PRODUKT PRZYJAZNY DLA ALERGIKA przyznany przez magazyn Hipoalergiczni.

Dokładny opis kołder MyAlpaca znajdziecie tutaj https://sklep.myalpaca.eu/

Ja zdecydowałam się na NOWOŚĆ: 4 PORY ROKU

No i na sam koniec nie zapominam o moich ulubionych wieczornych rytuałach.

Przed snem czytam ulubioną książkę, co uspokaja mój umysł, łagodzi stres i harmonizuje oddech. Jest moim sprawdzonym sposobem na oderwanie się od spraw minionego dnia i przejście w tryb przygotowania do snu. Ulubiona książka, zapach papieru, lawendowa świeca przenoszą mnie w krainę relaksu.

Pięknych snów i tylko dobrej energii dla Was!

Dobry sen dojrzałej kobiety

Podziel się!


4 Komentarze12 Minuty

Jak nie przytyć w czasach koronawirusa

co zrobić, żeby nie przytyć w czasach korona wirusa

W czasach koronawirusa wszyscy zwalniamy tempo. Praca zdalna, kanapowy tryb życia, zamknięte kluby fitness. Ja już widzę efekty – na plus – w kilogramach niestety!

Tak więc od dziś zaczynam program odchudzanie. Wiadomo, w pewnym wieku (czyli w okolicach 50-tki w moim przypadku) to jest ciut trudniejsze. Ale pomyślałam sobie, że jak podzielę się z Wami swoim planem, to będzie mi łatwiej się go trzymać!

Jak nie przytyć w czasach korona wirusa – mój plan w pięciu punktach

  1. Przygotowuję się mentalnie. U mnie to podstawowa zasada. Jak poważnie tego nie potraktuję, to na 100% wrócę do starych nawyków. Moje największe grzeszki? Każda z nas pewnie ma jakieś ulubione rytuały związane z jedzeniem. Ja uwielbiam wieczorem zasiąść z talerzem kilku kukurydzianych krążków (bomba kaloryczna!!!) z hummusem albo pastą z twarożku. Są lekkie, więc oszukuję sama siebie, że to nic takiego. Do tego jem podczas oglądania filmu i sama nie wiem kiedy robię sobie dokładkę!!! Ok ale nie wystarczy sobie powiedzieć – koniec z tym. Psychologowie radzą, żeby jeden nawyk zamienić na drugi. I to taki, który też nam sprawia przyjemność. Próbowałam – i wiecie co? Nic mi nie sprawia takiej przyjemności jak te krążki (przyznaję się bez bicia), więc pogodziłam się z tym, że trochę będzie boleć. Zamieniam to na dzban wody z imbirem i wyobrażam sobie jak to będzie przyjemnie znów zmieścić się w ulubione dżinsy!
  2. Zaczynam dzień sporą ilością ciepłej wody z imbirem i cytryną. Imbir i cytryna podkręcają metabolizm. Pewnie to wiecie. Staram się, żeby to były przynajmniej dwie, a najlepiej 3 szklanki, bo po nocy jestem odwodniona i trochę opuchnięta. Poza tym to świetny zastrzyk energii! Śniadanie albo białkowe (dziś pasztet z soczewicy z chrzanem) albo owsianka (koniecznie ta zwykła, nie instant) z owocami lub warzywami. W ostateczności kasza jaglana też z owocami. Bez chleba, bez ciasteczka do kawy (straaaaszne). Pomysł na fajne śniadanie znajdziecie w artykule: Zdrowa jaglanka z owocami dla kobiet 40plus
  3. Nie jem między posiłkami, nawet zdrowych przekąsek. U mnie to nie działa. Taka przekąska sprawia, że mój apetyt rośnie i zamiast 3 orzechów zjadam 15! (i nie tylko zazwyczaj). Piję dużo wody (mam czajniczek pod ręką), piszę artykuł na bloga, pracuję, wysyłam maile – po prostu zajmuję czymś głowę!
  4. Zrezygnowałam z ulubionych krążków, chleba (nawet pumpernikla), słodyczy. Od lat nie używam soli ani innych przypraw, które sprawiają, że puchniemy. Od lat też nie jadam tzw. gotowych dań. Odstawiłam mąkę pszenną i większość węglowodanów. I opróżniłam szafkę, która pewnie większość z nas ma. Wiecie, to taka szafka do której zaglądają wszyscy domownicy po łakocie. A to czekoladka, a to ciasteczko, a to śliwki w czekoladzie (mój mąż uwielbia i teraz cierpi przeze mnie…).
  5. Od 17-tej zamykam temat jedzenia. U mnie inaczej się nie da. Próbowałam różnych rzeczy, ale to jest najskuteczniejsze. Wieczorem moja przemiana materii siada kompletnie. No dobrze, mocno zwalnia! Każdy wieczorny kęs od razu zamienia się na fałdkę tłuszczu. To nie jest łatwe, bo właśnie wieczorem zaczyna się relaks i domowe życie. Dla mnie od zawsze związane ze smacznymi posiłkami. Ale zobaczyłam, że to tylko nawyk i przekonanie w głowie. W święta zaczęliśmy grać w planszówki. Przekonałam się, że taka wspólna aktywność daje tę samą przyjemność – poczucie bliskości, przyjemność, wspólny czas. Od poniedziałku mogę w końcu też pójść na spacer do lasu!!! Dodatkowa wartość- wyciszy mnie przed snem.

Dlaczego nie piszę o aktywności fizycznej??? Ja po prostu zawsze byłam aktywna. Chodzę na długie spacery, biegam i jeżdżę na rowerze. W moim przypadku to nigdy nie sprawiało, że chudnę. Niestety, musiałam ograniczyć kalorie i to, co mi nie służy.

Trzymam za siebie kciuki. I za Was – jeśli macie podobny kłopot. Nie, nie dążę do figury nastolatki. Tak – akceptuję swoje ciało dojrzałej kobiety. Ale jednocześnie lubię siebie zadbaną, a swoje ciało w dobrej formie.

Z jednego jednak nie zrezygnuję – dobrej kawy (podobno też podkręca metabolizm :-)

Dużo dobrej energii dla Was – niech rozwieje wszystkie czarne chmury!

Jak nie przytyć w czasach odosobnienia

Podziel się!


0 Komentarzy6 Minuty

Taniec wyzwala w nas radość i odwagę

Choreoterapia - wywiad

Jesteś prekursorką terapii tańcem i ruchem w Polsce. To może brzmieć egzotycznie, ale jest bardzo ciekawe. Tym bardziej, że kiedyś studiowałaś ekonomię. Jak trafiłaś na tę metodę?

Nowy wymiar tańca odkryłam na warsztatach Tańców w Kręgu, które tłumaczyłam. Współprowadził je Richard Bryant Jefferies – psychoterapeuta, który wyjaśniał nam głębszy sens wykonywanych kroków. To połączenie ruchu z refleksją było dla mnie niezwykłym odkryciem. Tańczyliśmy tańce z różnych kultur, to było jak podróż dookoła świata – tańce ujawniały tak wiele o różnych kulturach, sposobach myślenia, bycia.. No i ta bliskość, wspólnota, która się dzięki nim tworzyła. Urzekły mnie do tego stopnia, że chcąc tańczyć je regularnie, założyłam grupę. Nie było wtedy jeszcze polskich nauczycieli Tańców w Kręgu, nie było innej możliwości. Grupa w kilka miesięcy się rozrosła, a jedna z uczestniczek, terapeutka, zaprosiła mnie do Instytutu Psychiatrii i Neurologii, z krótkim warsztatem dla pacjentów. Jeszcze tego samego dnia zaproponowano mi tam pracę. Byłam zupełnie zaskoczona, zwłaszcza że skończyłam właśnie dwa fakultety ekonomiczne.

To rzeczywiście rewolucja w życiu, całkowita zmiana kierunku.. Długo się zastanawiałaś?

To była chyba najszybciej podjęta decyzja w moim życiu – choć wtedy wydawała się irracjonalna i spotkała się z krytyką rodziny i przyjaciół. Ja jednak bardzo mocno poczułam, że to jest to – praca, która ma dla mnie sens, w którą mogę zaangażować się sercem, całą sobą. Od dłuższego czasu zastanawiałam się co zrobić po skończeniu studiów, szukałam swojej drogi, byłam sfrustrowana tym, że nie mogę jej znaleźć.. Uznałam że to, że wszystkie drzwi wydają się przede mną otwierać, zapraszać do pójścia w tym kierunku – to nie przypadek. Czułam że to odpowiedź na moje poszukiwania. Dopiero po podjęciu pracy odkryłam, że terapia tańcem i ruchem bazuje na ruchu improwizowanym. I że są studia magisterskie o takim kierunku – od tej pory dążyłam do tego, by je skończyć. Udało się blisko 10 lat później – w międzyczasie sprowadzałam do Polski nauczycieli z Wielkiej Brytanii, założyłam wraz z kolegami 4-letnie szkolenie z psychoterapii tańcem i ruchem, odbyłam też szkolenie z psychoterapii werbalnej. I tak w zawodzie ekonomisty zdążyłam popracować dwa lata, a jako terapeuta tańcem i psychoterapeuta pracuję już 22. Nigdy nie żałowałam tej decyzji :)

kobieta z pasją - wywiad

Co jest ważne, by móc realizować siebie?

Nastawienie :) Mnie bardzo pomogły doświadczenia ze studiów MBA. Był to pierwszy taki program w Polsce, same studia były bardzo ciekawe. Niemal codziennie przedstawiano nam przypadki, z którymi borykały się rządy państw lub duże przedsiębiorstwa – problemy, które wydawały się nie do rozwiązania. Głowiliśmy się nad nimi w małych grupach, czasem przez pół nocy. Wyszłam z tych studiów z przekonaniem, że zawsze znajdzie się rozwiązanie. O ile, rzecz jasna, poświęci się wystarczająco dużo czasu i uwagi.. Takie przekonanie sprzyja w wielu dziedzinach. Korzystam z niego także w pracy terapeuty, nie poddaję się więc łatwo.

A jaką rolę w procesie dokonywania zmian odgrywa taniec?

Rozumiany szeroko – jako ekspresyjny, płynący z wnętrza ruch może być bardzo pomocny w nauce słuchania siebie i w dochodzeniu do tego, czego potrzebujemy. Kiedy nie próbujemy znaleźć rozwiązania wyłącznie „zachodząc w głowę”, gdy sięgamy do zasobów pamięci ciała, jego mądrości – angażujemy obie półkule i docieramy do nowych, twórczych obszarów w sobie. Taniec sprzyja też osiąganiu pewnego rodzaju rozluźnienia, przepływu, tzw. flow. Tym co utrudnia bowiem dokonywanie zmian jest napięcie, kurczowe trzymanie się danej myśli i lęk przed tym, że się nie uda. Taniec daje też możliwość wyrażenia i uwolnienia trzymanych w ciele emocji i zwiększa witalność, która sprzyja zmianom na lepsze. Uzmysławia nam, że mamy wpływ na swoje ciało i jego ekspresję, a przyjmowana postawa, oddech i ruch wpływają na stan naszego umysłu.

Zuzanna Pędzich - wywiad

Teraz tańcząc pracujesz. Proszę opowiedz, czym jest psychoterapia tańcem i ruchem i tańce w kręgu

To dwie bardzo różne historie :) Psychoterapia tańcem i ruchem wywodzi się z połączenia idei tańca współczesnego z myślą psychoterapeutyczną. W zależności od tego, z kim pracujemy może bardzo różnie wyglądać i wcale nie przypominać tańca. Nie ma tu nauki kroków – bazujemy na ruchu improwizowanym, który jest dużo lepszą metaforą życia. Terapię tańcem i ruchem początkowo stosowano głównie w pracy z osobami, które nie porozumiewają się swobodnie, czyli z tymi, z którymi terapia werbalna nie była możliwa. Taniec jest bowiem uniwersalnym językiem, którym można się porozumiewać z innymi. Dzisiaj bardziej docenia się znaczenie zaangażowania ciała i ruchu w proces terapii, szczególnie to, jak bardzo to może pomóc osobom po traumie. Często trafiają do mnie pacjenci, którzy korzystali z terapii werbalnej, doceniają jej znaczenie, ale zauważają, że pomimo większej świadomości jaką zyskali, w niektórych sferach, np. w sferze seksualnej ciało dalej reaguje tak samo. I chcą to zmienić.

A tańce w kręgu?

Przez wiele lat wydawały mi się być na drugim biegunie w stosunku do terapii tańcem i ruchem, dopiero później udało mi się znaleźć połączenie między nimi. Tym, co najbardziej w nich cenię jest ich ogromna różnorodność. Są wśród nich tańce z różnych zakątków świata, zarówno tradycyjne, stare, jak i współczesne choreografie. W zasadzie można odnaleźć wśród nich taniec na każdy temat i poznawać poprzez nie siebie – które są mi bliskie, łatwe, przyjemne? Które stanowią wyzwanie? Ja szczególnie cenię te tańce, które są proste i nie wymagają by 100% uwagi skupiać na krokach. Dają miejsce na poczucie ich, na głębsze doświadczenie, na refleksję. Drugą ogromną ich wartością jest poczucie wspólnoty, bliskości z innymi, której można w nich doświadczyć. To coś, czego nam często dzisiaj brakuje, za czym wiele z nas tęskni.

rozwój osobisty dla kobiet

Miałam przyjemność uczestniczyć w Twoich warsztatach. Obserwowałam, jak zarówno tańce w kręgu, jak i rozwojowe zajęcia ruchowe wyzwalają w kobietach pokłady energii, twórczości, przywracają im radość i poczucie więzi z innymi kobietami. W czym tkwi twoim zdaniem tajemnica takich zajęć?

Wiesz, myślę, że taka jest nasza prawdziwa natura. A taniec ją nam po prostu przywraca. Na warsztatach jest też miejsce na rozmowę, dzielenie się wrażeniami. Na wsłuchanie się w siebie. Na bliskość, jaką daje wspólny z innymi ruch. Główną zasadą, którą proponuję, poza poufnością, jest bycie wierną sobie – nie robienie niczego wbrew sobie. Nie musimy wszyscy być w takim samym ruchu. Czy w tych samych emocjach. Jest miejsce na otwieranie się i na zamykanie, na mówienie i na milczenie, przestrzeń na akceptację tego, z czym właśnie jesteśmy. Cenię sobie różnorodność w grupie :) I mam do grupy duże zaufanie.

Komu szczególnie poleciłabyś zajęcia taneczno-rozwojowe?

Warsztaty polecam wszystkim, którzy są ciekawi wielowymiarowości tańca i możliwości, jakie niesie. Tym, którzy chcą się zainspirować lub coś zmienić w swoim życiu. Czy to nauczyć się lepiej radzić sobie z emocjami, czy polubić siebie, poprawić relacje z innymi, uzyskać wgląd w jakąś sytuację..  Doświadczenie tego rodzaju ruchu jest naprawdę dobrym sposobem na to, by poznać siebie, swoje potrzeby a także by wypróbować inne kroki czy kierunki na swojej drodze.. Ruch jest świetną metaforą naszego sposobu bycia w świecie, a jego świadoma zmiana przekłada się na doświadczenie.

Co w Tobie zmienił taniec?

Chyba pierwszą rzeczą, z którą mierzyłam się w tańcu była nieśmiałość. W greckich tańcach, w których trzeba było wypiąć pierś, tupnąć, krzyknąć głośno „opa!” czułam się obco, nienaturalnie. Z czasem taniec ten skontaktował mnie z częścią siebie, która potrafi postawić na swoim, wydobyć głos, która jest odważna. Przez jakiś czas wzmacniałam ją jeszcze tańcząc flamenco. Dalsze zmiany zawdzięczam bardziej metodzie Ruchu Autentycznego. To rodzaj medytacji uważności w ruchu, która rozwija świadomość siebie, a także dotyka dwóch ważnych tematów – bycia widzianym i sposobu, w jaki sami patrzymy. Dzięki tej metodzie nauczyłam się, że można patrzeć na siebie i na innych z większą uważnością, ciekawością, bez oceniania. Pomaga mi to lepiej radzić sobie z wewnętrznym krytykiem i bardziej przyjaźnie patrzeć na świat. Stosuję ją także do podejmowania decyzji, co prawie całkiem wyleczyło mnie z bycia osobą niezdecydowaną :)

Dojrzałe kobiety - rozwój osobisty

Jest jeszcze jedna funkcja tańca – niesamowicie kontaktuje nas z naszą kobiecą naturą, pomaga wydobyć piękno kobiecości w każdym wieku. Ruch sprawia, że zmarszczki, siwe włosy, sylwetka przestają mieć znaczenie. Zostaje piękna tancerka i jej ruch. Na pewno nieraz mogłaś to zaobserwować na swoich zajęciach?

Za każdym razem to widzę :) I to powoduje, że tak kocham swoją pracę – tym co najbardziej mnie cieszy, dodaje mi energii jest właśnie zachwyt. Masz pojęcie, ile piękna, autentyczności doświadczam na swoich warsztatach? To piękno, które płynie z wnętrza, jest szczere, prawdziwe, niewiele ma wspólnego z wystudiowanym, wyuczonym ruchem..

Mówi się, że jedyną stałą rzeczą w naszym życiu jest zmiana. Wiem, że Ty też zmieniałaś swoje życie i ciągle je zmieniasz. Proszę opowiedz, jak „tańczysz” ze zmianą jako dojrzała kobieta?

Z wiekiem coraz bardziej sobie ufam i uczę się dbać o siebie, co wymaga także odpuszczania. Nie tak dawno podjęłam trudną dla mnie decyzję o odejściu ze szkoły psychoterapii tańcem i ruchem, którą współtworzyłam przez 15 lat. Włożyłam w to miejsce wiele pracy i serca, coraz trudniej było mi jednak godzić moją rolę w niej z rolą rodzinną, czułam się coraz bardziej przeciążona. Przez te lata nauczyłam się słuchać ciała, a ciało mówiło stop. Ważne było dla mnie, że szkolenie zostaje w rękach osób doświadczonych, kompetentnych, mogłam więc odejść, nie martwiąc się o to, że ucierpi na tym szkoła czy studenci. Po raz kolejny w życiu zostawiłam miejsce, które uważałam za docelowe, zauważając, że to była przystań, z której czas odpłynąć, pójść dalej. Teraz już chyba nie szukam ostatecznego portu, przynajmniej zawodowo.. Jestem bardziej świadoma tymczasowości, rozwojowych aspektów zmian, a ciało traktuję jako kompas, który pomaga mi odkryć dalszą drogę. Nauczyłam się mieć zaufanie do tego, co mi podpowiada. Myślę, że zmienił się też mój stosunek do trudnych doświadczeń. Nauczyłam się doszukiwać się w nich sensu, czegoś dobrego i skupiać się na tym, co sprawia, że dużo rzadziej teraz wchodzę w rolę ofiary. A jeśli już wpadam w ten kanał, szybko to zauważam i podejmuję kroki by z niego wyjść :)

Niedawno na blogu pisałam o porannych rytuałach, o tym, jak są ważne w naszym życiu. Czy masz jakieś swoje rytuały, które dobrze nastrajają Cię do dnia i rozwijają duchowo?

W pierwszych minutach po wstaniu wypowiadam ulubioną intencję „Niech każdy, kto mnie dzisiaj zobaczy, usłyszy lub pomyśli o mnie, doświadcza samych dobrodziejstw i szczęścia.” Przypomina mi ona o tym, co chcę wnosić w ten dzień, w relacje ze światem. A jak już wyjdą domownicy, zanim zacznę pracę staram się poświęcić pół godziny sobie – zwykle jest to czas  na medytację. Czasem praktykuję Ruch Autentyczny. A czasem, zwykle wtedy, kiedy mam bardzo wiele myśli i trudniej mi się wyciszyć sięgam po długopis i piszę to, co przyjdzie mi na myśl, bez cenzurowania. Jak już przeleję te wszystkie myśli na papier, mogę doświadczyć prawdziwej ciszy.. Rozpoczynanie dnia od kontaktu z duchowym aspektem siebie naprawdę wiele zmienia.

Dziękuję za rozmowę!

Zuzanna Pędzichwww.przystanruchu.pl – certyfikowana psychoterapeutka i superwizor DMT, autorka warsztatów DMT oraz Ruchu Autentycznego.

Zdjęcia – Magda Magdalena Trebertwww.trebert.pl

Taniec w kręgu - warszawa

Podziel się!


3 Komentarze18 Minuty