Jak nie przytyć w czasach koronawirusa

co zrobić, żeby nie przytyć w czasach korona wirusa

W czasach koronawirusa wszyscy zwalniamy tempo. Praca zdalna, kanapowy tryb życia, zamknięte kluby fitness. Ja już widzę efekty – na plus – w kilogramach niestety!

Tak więc od dziś zaczynam program odchudzanie. Wiadomo, w pewnym wieku (czyli w okolicach 50-tki w moim przypadku) to jest ciut trudniejsze. Ale pomyślałam sobie, że jak podzielę się z Wami swoim planem, to będzie mi łatwiej się go trzymać!

Jak nie przytyć w czasach korona wirusa – mój plan w pięciu punktach

  1. Przygotowuję się mentalnie. U mnie to podstawowa zasada. Jak poważnie tego nie potraktuję, to na 100% wrócę do starych nawyków. Moje największe grzeszki? Każda z nas pewnie ma jakieś ulubione rytuały związane z jedzeniem. Ja uwielbiam wieczorem zasiąść z talerzem kilku kukurydzianych krążków (bomba kaloryczna!!!) z hummusem albo pastą z twarożku. Są lekkie, więc oszukuję sama siebie, że to nic takiego. Do tego jem podczas oglądania filmu i sama nie wiem kiedy robię sobie dokładkę!!! Ok ale nie wystarczy sobie powiedzieć – koniec z tym. Psychologowie radzą, żeby jeden nawyk zamienić na drugi. I to taki, który też nam sprawia przyjemność. Próbowałam – i wiecie co? Nic mi nie sprawia takiej przyjemności jak te krążki (przyznaję się bez bicia), więc pogodziłam się z tym, że trochę będzie boleć. Zamieniam to na dzban wody z imbirem i wyobrażam sobie jak to będzie przyjemnie znów zmieścić się w ulubione dżinsy!
  2. Zaczynam dzień sporą ilością ciepłej wody z imbirem i cytryną. Imbir i cytryna podkręcają metabolizm. Pewnie to wiecie. Staram się, żeby to były przynajmniej dwie, a najlepiej 3 szklanki, bo po nocy jestem odwodniona i trochę opuchnięta. Poza tym to świetny zastrzyk energii! Śniadanie albo białkowe (dziś pasztet z soczewicy z chrzanem) albo owsianka (koniecznie ta zwykła, nie instant) z owocami lub warzywami. W ostateczności kasza jaglana też z owocami. Bez chleba, bez ciasteczka do kawy (straaaaszne). Pomysł na fajne śniadanie znajdziecie w artykule: Zdrowa jaglanka z owocami dla kobiet 40plus
  3. Nie jem między posiłkami, nawet zdrowych przekąsek. U mnie to nie działa. Taka przekąska sprawia, że mój apetyt rośnie i zamiast 3 orzechów zjadam 15! (i nie tylko zazwyczaj). Piję dużo wody (mam czajniczek pod ręką), piszę artykuł na bloga, pracuję, wysyłam maile – po prostu zajmuję czymś głowę!
  4. Zrezygnowałam z ulubionych krążków, chleba (nawet pumpernikla), słodyczy. Od lat nie używam soli ani innych przypraw, które sprawiają, że puchniemy. Od lat też nie jadam tzw. gotowych dań. Odstawiłam mąkę pszenną i większość węglowodanów. I opróżniłam szafkę, która pewnie większość z nas ma. Wiecie, to taka szafka do której zaglądają wszyscy domownicy po łakocie. A to czekoladka, a to ciasteczko, a to śliwki w czekoladzie (mój mąż uwielbia i teraz cierpi przeze mnie…).
  5. Od 17-tej zamykam temat jedzenia. U mnie inaczej się nie da. Próbowałam różnych rzeczy, ale to jest najskuteczniejsze. Wieczorem moja przemiana materii siada kompletnie. No dobrze, mocno zwalnia! Każdy wieczorny kęs od razu zamienia się na fałdkę tłuszczu. To nie jest łatwe, bo właśnie wieczorem zaczyna się relaks i domowe życie. Dla mnie od zawsze związane ze smacznymi posiłkami. Ale zobaczyłam, że to tylko nawyk i przekonanie w głowie. W święta zaczęliśmy grać w planszówki. Przekonałam się, że taka wspólna aktywność daje tę samą przyjemność – poczucie bliskości, przyjemność, wspólny czas. Od poniedziałku mogę w końcu też pójść na spacer do lasu!!! Dodatkowa wartość- wyciszy mnie przed snem.

Dlaczego nie piszę o aktywności fizycznej??? Ja po prostu zawsze byłam aktywna. Chodzę na długie spacery, biegam i jeżdżę na rowerze. W moim przypadku to nigdy nie sprawiało, że chudnę. Niestety, musiałam ograniczyć kalorie i to, co mi nie służy.

Trzymam za siebie kciuki. I za Was – jeśli macie podobny kłopot. Nie, nie dążę do figury nastolatki. Tak – akceptuję swoje ciało dojrzałej kobiety. Ale jednocześnie lubię siebie zadbaną, a swoje ciało w dobrej formie.

Z jednego jednak nie zrezygnuję – dobrej kawy (podobno też podkręca metabolizm :-)

Dużo dobrej energii dla Was – niech rozwieje wszystkie czarne chmury!

Jak nie przytyć w czasach odosobnienia

Podziel się!


0 Komentarzy6 Minuty

Taniec wyzwala w nas radość i odwagę

Choreoterapia - wywiad

Jesteś prekursorką terapii tańcem i ruchem w Polsce. To może brzmieć egzotycznie, ale jest bardzo ciekawe. Tym bardziej, że kiedyś studiowałaś ekonomię. Jak trafiłaś na tę metodę?

Nowy wymiar tańca odkryłam na warsztatach Tańców w Kręgu, które tłumaczyłam. Współprowadził je Richard Bryant Jefferies – psychoterapeuta, który wyjaśniał nam głębszy sens wykonywanych kroków. To połączenie ruchu z refleksją było dla mnie niezwykłym odkryciem. Tańczyliśmy tańce z różnych kultur, to było jak podróż dookoła świata – tańce ujawniały tak wiele o różnych kulturach, sposobach myślenia, bycia.. No i ta bliskość, wspólnota, która się dzięki nim tworzyła. Urzekły mnie do tego stopnia, że chcąc tańczyć je regularnie, założyłam grupę. Nie było wtedy jeszcze polskich nauczycieli Tańców w Kręgu, nie było innej możliwości. Grupa w kilka miesięcy się rozrosła, a jedna z uczestniczek, terapeutka, zaprosiła mnie do Instytutu Psychiatrii i Neurologii, z krótkim warsztatem dla pacjentów. Jeszcze tego samego dnia zaproponowano mi tam pracę. Byłam zupełnie zaskoczona, zwłaszcza że skończyłam właśnie dwa fakultety ekonomiczne.

To rzeczywiście rewolucja w życiu, całkowita zmiana kierunku.. Długo się zastanawiałaś?

To była chyba najszybciej podjęta decyzja w moim życiu – choć wtedy wydawała się irracjonalna i spotkała się z krytyką rodziny i przyjaciół. Ja jednak bardzo mocno poczułam, że to jest to – praca, która ma dla mnie sens, w którą mogę zaangażować się sercem, całą sobą. Od dłuższego czasu zastanawiałam się co zrobić po skończeniu studiów, szukałam swojej drogi, byłam sfrustrowana tym, że nie mogę jej znaleźć.. Uznałam że to, że wszystkie drzwi wydają się przede mną otwierać, zapraszać do pójścia w tym kierunku – to nie przypadek. Czułam że to odpowiedź na moje poszukiwania. Dopiero po podjęciu pracy odkryłam, że terapia tańcem i ruchem bazuje na ruchu improwizowanym. I że są studia magisterskie o takim kierunku – od tej pory dążyłam do tego, by je skończyć. Udało się blisko 10 lat później – w międzyczasie sprowadzałam do Polski nauczycieli z Wielkiej Brytanii, założyłam wraz z kolegami 4-letnie szkolenie z psychoterapii tańcem i ruchem, odbyłam też szkolenie z psychoterapii werbalnej. I tak w zawodzie ekonomisty zdążyłam popracować dwa lata, a jako terapeuta tańcem i psychoterapeuta pracuję już 22. Nigdy nie żałowałam tej decyzji :)

kobieta z pasją - wywiad

Co jest ważne, by móc realizować siebie?

Nastawienie :) Mnie bardzo pomogły doświadczenia ze studiów MBA. Był to pierwszy taki program w Polsce, same studia były bardzo ciekawe. Niemal codziennie przedstawiano nam przypadki, z którymi borykały się rządy państw lub duże przedsiębiorstwa – problemy, które wydawały się nie do rozwiązania. Głowiliśmy się nad nimi w małych grupach, czasem przez pół nocy. Wyszłam z tych studiów z przekonaniem, że zawsze znajdzie się rozwiązanie. O ile, rzecz jasna, poświęci się wystarczająco dużo czasu i uwagi.. Takie przekonanie sprzyja w wielu dziedzinach. Korzystam z niego także w pracy terapeuty, nie poddaję się więc łatwo.

A jaką rolę w procesie dokonywania zmian odgrywa taniec?

Rozumiany szeroko – jako ekspresyjny, płynący z wnętrza ruch może być bardzo pomocny w nauce słuchania siebie i w dochodzeniu do tego, czego potrzebujemy. Kiedy nie próbujemy znaleźć rozwiązania wyłącznie „zachodząc w głowę”, gdy sięgamy do zasobów pamięci ciała, jego mądrości – angażujemy obie półkule i docieramy do nowych, twórczych obszarów w sobie. Taniec sprzyja też osiąganiu pewnego rodzaju rozluźnienia, przepływu, tzw. flow. Tym co utrudnia bowiem dokonywanie zmian jest napięcie, kurczowe trzymanie się danej myśli i lęk przed tym, że się nie uda. Taniec daje też możliwość wyrażenia i uwolnienia trzymanych w ciele emocji i zwiększa witalność, która sprzyja zmianom na lepsze. Uzmysławia nam, że mamy wpływ na swoje ciało i jego ekspresję, a przyjmowana postawa, oddech i ruch wpływają na stan naszego umysłu.

Zuzanna Pędzich - wywiad

Teraz tańcząc pracujesz. Proszę opowiedz, czym jest psychoterapia tańcem i ruchem i tańce w kręgu

To dwie bardzo różne historie :) Psychoterapia tańcem i ruchem wywodzi się z połączenia idei tańca współczesnego z myślą psychoterapeutyczną. W zależności od tego, z kim pracujemy może bardzo różnie wyglądać i wcale nie przypominać tańca. Nie ma tu nauki kroków – bazujemy na ruchu improwizowanym, który jest dużo lepszą metaforą życia. Terapię tańcem i ruchem początkowo stosowano głównie w pracy z osobami, które nie porozumiewają się swobodnie, czyli z tymi, z którymi terapia werbalna nie była możliwa. Taniec jest bowiem uniwersalnym językiem, którym można się porozumiewać z innymi. Dzisiaj bardziej docenia się znaczenie zaangażowania ciała i ruchu w proces terapii, szczególnie to, jak bardzo to może pomóc osobom po traumie. Często trafiają do mnie pacjenci, którzy korzystali z terapii werbalnej, doceniają jej znaczenie, ale zauważają, że pomimo większej świadomości jaką zyskali, w niektórych sferach, np. w sferze seksualnej ciało dalej reaguje tak samo. I chcą to zmienić.

A tańce w kręgu?

Przez wiele lat wydawały mi się być na drugim biegunie w stosunku do terapii tańcem i ruchem, dopiero później udało mi się znaleźć połączenie między nimi. Tym, co najbardziej w nich cenię jest ich ogromna różnorodność. Są wśród nich tańce z różnych zakątków świata, zarówno tradycyjne, stare, jak i współczesne choreografie. W zasadzie można odnaleźć wśród nich taniec na każdy temat i poznawać poprzez nie siebie – które są mi bliskie, łatwe, przyjemne? Które stanowią wyzwanie? Ja szczególnie cenię te tańce, które są proste i nie wymagają by 100% uwagi skupiać na krokach. Dają miejsce na poczucie ich, na głębsze doświadczenie, na refleksję. Drugą ogromną ich wartością jest poczucie wspólnoty, bliskości z innymi, której można w nich doświadczyć. To coś, czego nam często dzisiaj brakuje, za czym wiele z nas tęskni.

rozwój osobisty dla kobiet

Miałam przyjemność uczestniczyć w Twoich warsztatach. Obserwowałam, jak zarówno tańce w kręgu, jak i rozwojowe zajęcia ruchowe wyzwalają w kobietach pokłady energii, twórczości, przywracają im radość i poczucie więzi z innymi kobietami. W czym tkwi twoim zdaniem tajemnica takich zajęć?

Wiesz, myślę, że taka jest nasza prawdziwa natura. A taniec ją nam po prostu przywraca. Na warsztatach jest też miejsce na rozmowę, dzielenie się wrażeniami. Na wsłuchanie się w siebie. Na bliskość, jaką daje wspólny z innymi ruch. Główną zasadą, którą proponuję, poza poufnością, jest bycie wierną sobie – nie robienie niczego wbrew sobie. Nie musimy wszyscy być w takim samym ruchu. Czy w tych samych emocjach. Jest miejsce na otwieranie się i na zamykanie, na mówienie i na milczenie, przestrzeń na akceptację tego, z czym właśnie jesteśmy. Cenię sobie różnorodność w grupie :) I mam do grupy duże zaufanie.

Komu szczególnie poleciłabyś zajęcia taneczno-rozwojowe?

Warsztaty polecam wszystkim, którzy są ciekawi wielowymiarowości tańca i możliwości, jakie niesie. Tym, którzy chcą się zainspirować lub coś zmienić w swoim życiu. Czy to nauczyć się lepiej radzić sobie z emocjami, czy polubić siebie, poprawić relacje z innymi, uzyskać wgląd w jakąś sytuację..  Doświadczenie tego rodzaju ruchu jest naprawdę dobrym sposobem na to, by poznać siebie, swoje potrzeby a także by wypróbować inne kroki czy kierunki na swojej drodze.. Ruch jest świetną metaforą naszego sposobu bycia w świecie, a jego świadoma zmiana przekłada się na doświadczenie.

Co w Tobie zmienił taniec?

Chyba pierwszą rzeczą, z którą mierzyłam się w tańcu była nieśmiałość. W greckich tańcach, w których trzeba było wypiąć pierś, tupnąć, krzyknąć głośno „opa!” czułam się obco, nienaturalnie. Z czasem taniec ten skontaktował mnie z częścią siebie, która potrafi postawić na swoim, wydobyć głos, która jest odważna. Przez jakiś czas wzmacniałam ją jeszcze tańcząc flamenco. Dalsze zmiany zawdzięczam bardziej metodzie Ruchu Autentycznego. To rodzaj medytacji uważności w ruchu, która rozwija świadomość siebie, a także dotyka dwóch ważnych tematów – bycia widzianym i sposobu, w jaki sami patrzymy. Dzięki tej metodzie nauczyłam się, że można patrzeć na siebie i na innych z większą uważnością, ciekawością, bez oceniania. Pomaga mi to lepiej radzić sobie z wewnętrznym krytykiem i bardziej przyjaźnie patrzeć na świat. Stosuję ją także do podejmowania decyzji, co prawie całkiem wyleczyło mnie z bycia osobą niezdecydowaną :)

Dojrzałe kobiety - rozwój osobisty

Jest jeszcze jedna funkcja tańca – niesamowicie kontaktuje nas z naszą kobiecą naturą, pomaga wydobyć piękno kobiecości w każdym wieku. Ruch sprawia, że zmarszczki, siwe włosy, sylwetka przestają mieć znaczenie. Zostaje piękna tancerka i jej ruch. Na pewno nieraz mogłaś to zaobserwować na swoich zajęciach?

Za każdym razem to widzę :) I to powoduje, że tak kocham swoją pracę – tym co najbardziej mnie cieszy, dodaje mi energii jest właśnie zachwyt. Masz pojęcie, ile piękna, autentyczności doświadczam na swoich warsztatach? To piękno, które płynie z wnętrza, jest szczere, prawdziwe, niewiele ma wspólnego z wystudiowanym, wyuczonym ruchem..

Mówi się, że jedyną stałą rzeczą w naszym życiu jest zmiana. Wiem, że Ty też zmieniałaś swoje życie i ciągle je zmieniasz. Proszę opowiedz, jak „tańczysz” ze zmianą jako dojrzała kobieta?

Z wiekiem coraz bardziej sobie ufam i uczę się dbać o siebie, co wymaga także odpuszczania. Nie tak dawno podjęłam trudną dla mnie decyzję o odejściu ze szkoły psychoterapii tańcem i ruchem, którą współtworzyłam przez 15 lat. Włożyłam w to miejsce wiele pracy i serca, coraz trudniej było mi jednak godzić moją rolę w niej z rolą rodzinną, czułam się coraz bardziej przeciążona. Przez te lata nauczyłam się słuchać ciała, a ciało mówiło stop. Ważne było dla mnie, że szkolenie zostaje w rękach osób doświadczonych, kompetentnych, mogłam więc odejść, nie martwiąc się o to, że ucierpi na tym szkoła czy studenci. Po raz kolejny w życiu zostawiłam miejsce, które uważałam za docelowe, zauważając, że to była przystań, z której czas odpłynąć, pójść dalej. Teraz już chyba nie szukam ostatecznego portu, przynajmniej zawodowo.. Jestem bardziej świadoma tymczasowości, rozwojowych aspektów zmian, a ciało traktuję jako kompas, który pomaga mi odkryć dalszą drogę. Nauczyłam się mieć zaufanie do tego, co mi podpowiada. Myślę, że zmienił się też mój stosunek do trudnych doświadczeń. Nauczyłam się doszukiwać się w nich sensu, czegoś dobrego i skupiać się na tym, co sprawia, że dużo rzadziej teraz wchodzę w rolę ofiary. A jeśli już wpadam w ten kanał, szybko to zauważam i podejmuję kroki by z niego wyjść :)

Niedawno na blogu pisałam o porannych rytuałach, o tym, jak są ważne w naszym życiu. Czy masz jakieś swoje rytuały, które dobrze nastrajają Cię do dnia i rozwijają duchowo?

W pierwszych minutach po wstaniu wypowiadam ulubioną intencję „Niech każdy, kto mnie dzisiaj zobaczy, usłyszy lub pomyśli o mnie, doświadcza samych dobrodziejstw i szczęścia.” Przypomina mi ona o tym, co chcę wnosić w ten dzień, w relacje ze światem. A jak już wyjdą domownicy, zanim zacznę pracę staram się poświęcić pół godziny sobie – zwykle jest to czas  na medytację. Czasem praktykuję Ruch Autentyczny. A czasem, zwykle wtedy, kiedy mam bardzo wiele myśli i trudniej mi się wyciszyć sięgam po długopis i piszę to, co przyjdzie mi na myśl, bez cenzurowania. Jak już przeleję te wszystkie myśli na papier, mogę doświadczyć prawdziwej ciszy.. Rozpoczynanie dnia od kontaktu z duchowym aspektem siebie naprawdę wiele zmienia.

Dziękuję za rozmowę!

Zuzanna Pędzichwww.przystanruchu.pl – certyfikowana psychoterapeutka i superwizor DMT, autorka warsztatów DMT oraz Ruchu Autentycznego.

Zdjęcia – Magda Magdalena Trebertwww.trebert.pl

Taniec w kręgu - warszawa

Podziel się!


3 Komentarze18 Minuty

Jak dobrze zacząć dzień – 5 porannych rytuałów

Jak dobrze zacząć dzień - sprawdzone sposoby

Jak dobrze zacząć dzień? Od rytuału, który nas wzmacnia. W dojrzałym wieku chcemy mądrzej zarządzać energią, by realizować swoje pasje. Dlatego poranne rytuały są tak ważne.

Każdego dnia jestem w innym nastroju, mam inne potrzeby. Dlatego lubię zacząć dzień w zgodzie ze sobą. Moim porannym rytuałem jest przede wszystkim wsłuchanie się w siebie. Czego dziś potrzebuję? Jak się czuję tego ranka? Czy lepsza będzie dla mnie medytacja, czy bieganie? A może z prostej czynności zaparzenia kawy stworzę poranny rytuał? Nawet, jeśli wczoraj służyło mi czytanie książek, dziś mogę bardziej potrzebować długiego spaceru. Dlatego lubię znać wiele sposobów i rytuałów na dobry początek dnia.

Sposób na dobre rozpoczęcie dnia rozpoczyna się przed pójściem spać

Hal Elrod, autor poradnika „Fenomen Poranka – jak zmienić swoje życie” pisze, że nasza pierwsza myśl po przebudzeniu to zazwyczaj ostatnia, jaka przyszła nam do głowy, zanim położyłyśmy się spać. Dlatego naszym zadaniem wieczorem jest podjęcie świadomej decyzji, która zbuduje pozytywną atmosferę oczekiwania na następny dzień. To znaczy, że nasze myśli przed zaśnięciem powinny być pozytywne. Na przykład możemy powiedzieć sobie – jutro będzie dobry dzień; cieszę się na poranną medytację, albo – nie mogę się doczekać spaceru w lesie.

Następną wieczorną decyzją powinno być wyznaczenie takiej godziny pobudki, która pozwoli nam na spokojne rozpoczęcie dnia i da minimum pół godziny na poranny rytuał. Czy wiecie, co łączy wszystkich ludzi sukcesu, którzy spełniają swoje marzenia i mają szczęśliwe życie? Według autorów badań – właśnie wczesne wstawanie i poranne rytuały, które pozwalają im zacząć dzień pozytywnie i we własnym rytmie. Brian Tracy – autor najbardziej znanych na świecie książek o rozwoju osobistym i biznesie mówi o tzw. „złotej godzinie” – porannym czasie, który jest kluczowy dla nadchodzących godzin. Dlatego warto nastawić budzik wcześniej, a wieczorem zrobić listę zadań na następny dzień, żeby uniknąć poczucia chaosu i paniki.

poranne rytuały, które dodają energii

5 porannych rytuałów, dzięki którym będziemy miały więcej energii, spokoju i optymizmu

Zacznij dzień od rytuału obfitości

To co nas najbardziej osłabia, to poczucie braku i niedostatku. Psychologowie udowadniają, że skupienie się na tym, co mamy, wzmacnia nasze siły i kieruje uwagę na pozytywne działanie. Najprostszą metodą jest praktykowanie wdzięczności, o czym na pewno już czytałyście. O ciekawym rytuale dowiedziałam się z książki „Księga wewnętrznego piękna” Laury Simmons. Autorka zaleca przygotować w domu przestrzeń (to może być nawet kącik na parapecie lub biurku), która kojarzy nam się z obfitością. Postawić tam kwiaty doniczkowe i cięte, świeczki zapachowe, wysypać nasiona i inne symbole dostatku. W porannym rytuale można wypisać to co już mamy oraz intencję obfitości w obszarze życia, w którym odczuwamy brak. Na przykład, więcej czasu, więcej spokoju, więcej radości, spełnienia zawodowego, dobrych relacji. Po wybraniu intencji autorka zaleca zwizualizować sobie to wszystko, co zrobimy, kiedy obfitość już się pojawi. I – co bardzo ważne – należy zaplanować przynajmniej jedną rzecz, którą zrobimy w ciągu dnia, a która jest związana z obfitością w wybranej sferze życia i zbliży nas do spełnienia marzeń.

jak zacząć dzień, by dobrze się czuć

Celebruj śniadanie, które poprawia nastrój

Udowodniono, że dieta bogata w świeże produkty, szczególnie w surowe owoce i warzywa, znacznie podnosi poziom energii, dobrego samopoczucia, poprawia koncentrację, zapobiega wahaniom nastroju, depresji i wielu chorobom. W idealnym śniadaniu powinny więc zawrzeć się wszystkie produkty, które są dla nas dobroczynne. Kobiety dojrzałe, oprócz porcji owoców i warzyw powinny jeść produkty, które zapobiegają skutkom obniżenia poziomu estrogenu (Szczegółowo dietę dobrą dla dojrzałych kobiet opisuję tutaj). Warto wiedzieć, że produkty poprawiające nastrój to: banany, brokuły, pomidory, awokado, kakao, kardamon, orzechy brazylijskie i włoskie (nieocenione kwasy tłuszczowe omega-3), kiełki i zielone liście (szpinak, kapusta). Niezwykle ważna jest witamina C, bo to silny antyoksydant, który pomaga walczyć ze złym nastrojem. Najwięcej witaminy C mają takie owoce, jak cytryna, truskawki, mango, pomarańcza.

najlepsze śniadanie dla kobiet dojrzałych

Wyraź intencję, która zmieni cały dzień

Autorki książki „Rytuały na co dzień” opisują piękny poranny rytuał „codzienna intencja”. Polega na tym, aby w spokoju wyrazić intencję, że nie wrócimy do domu, jeśli nie zrobimy dla kogoś czegoś dobrego. To ma być coś małego, jak pomoc w niesieniu torby z zakupami, ustąpienie miejsca w autobusie czy zrobienie kawy koleżance z biura. Ten rytuał pomaga nam tworzyć więzi i realnie skupić się na czynieniu dobra. Naukowcy udowodnili, że takie drobne gesty poprawiają nasz stan szczęścia, dodają energii i budują lepsze relacje z ludźmi. Inną intencją, którą rano wyrażamy może być zauważanie piękna wokół nas. Drzewa, które mijamy podczas drogi do pracy, uśmiech przyjaciółki, kolor nieba.

emocje kobiety po 40-stce

Ciesz się ulubioną formą ruchu

Poranny spacer, joga, nordic walking, ćwiczenia rozciągające – wybierz to, co naprawdę lubisz, inaczej szybko stracisz zapał i motywację. Ruch podnosi poziom tryptofanu niezbędnego do wytwarzania serotoniny (odpowiedzialnej za poczucie zadowolenia) oraz noradrenaliny, która zwiększa odporność na stres. Obniża też poziom kortyzolu — hormonu stresu. Są też teorie mówiące, że kiedy ćwiczymy, w mózgu powstają nowe komórki i połączenia nerwowe. Oczywiście można też ćwiczyć wieczorem, ale istnieje ryzyko, że nas to pobudzi i będziemy mieć problemy z zaśnięciem. Dzięki aktywności fizycznej poprawia się samoocena, pamięć i koncentracja, mamy więcej energii. Sposób na przezwyciężenie porannego lenia? Przygotować wieczorem strój do ćwiczeń i mieć go pod ręką zaraz po przebudzeniu (na przykład w komodzie w sypialni albo w łazience).

Nawiąż kontakt ze sobą poprzez medytację, modlitwę lub przebywanie w ciszy

Tak jak ćwiczenia sprawią, że ciało stanie się silniejsze fizycznie, tak medytacja wzmacnia nasz mózg. Dzięki medytacji jesteśmy bardziej odporni na stres, mamy dystans do kłopotów codziennego życia, lepiej rozumiemy siebie i innych, a to sprawia, że czujemy się spokojniejsi i szczęśliwsi. Udowodniono, że osoby, które medytowały 20 minut dziennie przez 8 tygodni, odczuły poprawę w wynikach badań oraz poziomie samopoczucia. To naprawdę działa, ale… no właśnie – dla osób, które żyją w dużym tempie może być trudne! Nasz umysł wybiega do przodu, niecierpliwi się, jesteśmy tylko bardziej zdenerwowani i po kilku nieudanych próbach, zniechęcamy się. Dlatego, jeśli jesteśmy „początkujący”, najlepiej znaleźć taki rodzaj medytacji, który będzie mniej wymagający. Polecam pisanie przez 20 minut – po prostu przelewanie pojawiających się myśli na papier, bez cenzurowania ich. Taką samą rolę jak medytacja spełniają modlitwy, śpiewanie mantr lub przebywanie w ciszy.

poranna medytacja

Jak docenić początek dnia – uniwersalne nauki duchowe

Nauczyciele duchowości, bez względu na wyznawaną religię, wskazują na te same uniwersalne prawdy, które mogą pomóc w docenieniu początku każdego dnia. Jeśli więc potrzebujesz lepiej się nastawić do zadań, które Cię czekają i docenić energię poranka, przemyśl kilka poniższych kwestii, które poruszają duchowi nauczyciele

Błogosławieństwo i cud – tak określają fakt budzenia się każdego dnia. W tym podejściu całe życie i każdy dzień to cud, którego nie należy traktować jako coś oczywistego. Kiedy otwieramy oczy przekonujemy się, że dostaliśmy kolejny dzień, w którym możemy zrobić coś pięknego, coś co stanowi dla nas wartość.

To my możemy stworzyć pierwszą myśl po przebudzeniu – jeśli będzie pozytywna, nasze nastawienie do całego dnia też takie będzie. Budzenie się w kiepskim nastroju i poddawanie negatywnym myślom powoduje, że cały dzień staje się „zatruty” pesymistycznym nastawieniem. Świadomie wybieraj pierwszą poranną myśl. Możesz przygotować ją wieczorem, przed zaśnięciem. To może być wdzięczność za to, co masz w życiu, afirmacja lub pomyślenie o kimś kogo kochasz z miłością i życzliwością.

Skoncentrowanie się rano na tym, co mamy, zamiast na tym, czego nam brak. Tak robią optymiści, ludzie sukcesu i nauczyciele duchowi. I to działa! Energia poranka przepełniona poczuciem wdzięczności i obfitości pobudzi nas do działania i wyzwoli siły potrzebne do realizacji planów i marzeń.

Korzystałam z książek:

„Fenomen Poranka – jak zmienić swoje życie” – Hal Elrod

„Rytuały na co dzień” i „Dbaj o siebie” – Nadia Narain, Katia Narain Phillips

Księga wewnętrznego piękna” – Jak osiągnąć spokój ducha i odzyskać harmonię ze światem” – Laurey Simmons

Podziel się!


4 Komentarze12 Minuty