Taniec wyzwala w nas radość i odwagę

Choreoterapia - wywiad

Jesteś prekursorką terapii tańcem i ruchem w Polsce. To może brzmieć egzotycznie, ale jest bardzo ciekawe. Tym bardziej, że kiedyś studiowałaś ekonomię. Jak trafiłaś na tę metodę?

Nowy wymiar tańca odkryłam na warsztatach Tańców w Kręgu, które tłumaczyłam. Współprowadził je Richard Bryant Jefferies – psychoterapeuta, który wyjaśniał nam głębszy sens wykonywanych kroków. To połączenie ruchu z refleksją było dla mnie niezwykłym odkryciem. Tańczyliśmy tańce z różnych kultur, to było jak podróż dookoła świata – tańce ujawniały tak wiele o różnych kulturach, sposobach myślenia, bycia.. No i ta bliskość, wspólnota, która się dzięki nim tworzyła. Urzekły mnie do tego stopnia, że chcąc tańczyć je regularnie, założyłam grupę. Nie było wtedy jeszcze polskich nauczycieli Tańców w Kręgu, nie było innej możliwości. Grupa w kilka miesięcy się rozrosła, a jedna z uczestniczek, terapeutka, zaprosiła mnie do Instytutu Psychiatrii i Neurologii, z krótkim warsztatem dla pacjentów. Jeszcze tego samego dnia zaproponowano mi tam pracę. Byłam zupełnie zaskoczona, zwłaszcza że skończyłam właśnie dwa fakultety ekonomiczne.

To rzeczywiście rewolucja w życiu, całkowita zmiana kierunku.. Długo się zastanawiałaś?

To była chyba najszybciej podjęta decyzja w moim życiu – choć wtedy wydawała się irracjonalna i spotkała się z krytyką rodziny i przyjaciół. Ja jednak bardzo mocno poczułam, że to jest to – praca, która ma dla mnie sens, w którą mogę zaangażować się sercem, całą sobą. Od dłuższego czasu zastanawiałam się co zrobić po skończeniu studiów, szukałam swojej drogi, byłam sfrustrowana tym, że nie mogę jej znaleźć.. Uznałam że to, że wszystkie drzwi wydają się przede mną otwierać, zapraszać do pójścia w tym kierunku – to nie przypadek. Czułam że to odpowiedź na moje poszukiwania. Dopiero po podjęciu pracy odkryłam, że terapia tańcem i ruchem bazuje na ruchu improwizowanym. I że są studia magisterskie o takim kierunku – od tej pory dążyłam do tego, by je skończyć. Udało się blisko 10 lat później – w międzyczasie sprowadzałam do Polski nauczycieli z Wielkiej Brytanii, założyłam wraz z kolegami 4-letnie szkolenie z psychoterapii tańcem i ruchem, odbyłam też szkolenie z psychoterapii werbalnej. I tak w zawodzie ekonomisty zdążyłam popracować dwa lata, a jako terapeuta tańcem i psychoterapeuta pracuję już 22. Nigdy nie żałowałam tej decyzji :)

kobieta z pasją - wywiad

Co jest ważne, by móc realizować siebie?

Nastawienie :) Mnie bardzo pomogły doświadczenia ze studiów MBA. Był to pierwszy taki program w Polsce, same studia były bardzo ciekawe. Niemal codziennie przedstawiano nam przypadki, z którymi borykały się rządy państw lub duże przedsiębiorstwa – problemy, które wydawały się nie do rozwiązania. Głowiliśmy się nad nimi w małych grupach, czasem przez pół nocy. Wyszłam z tych studiów z przekonaniem, że zawsze znajdzie się rozwiązanie. O ile, rzecz jasna, poświęci się wystarczająco dużo czasu i uwagi.. Takie przekonanie sprzyja w wielu dziedzinach. Korzystam z niego także w pracy terapeuty, nie poddaję się więc łatwo.

A jaką rolę w procesie dokonywania zmian odgrywa taniec?

Rozumiany szeroko – jako ekspresyjny, płynący z wnętrza ruch może być bardzo pomocny w nauce słuchania siebie i w dochodzeniu do tego, czego potrzebujemy. Kiedy nie próbujemy znaleźć rozwiązania wyłącznie „zachodząc w głowę”, gdy sięgamy do zasobów pamięci ciała, jego mądrości – angażujemy obie półkule i docieramy do nowych, twórczych obszarów w sobie. Taniec sprzyja też osiąganiu pewnego rodzaju rozluźnienia, przepływu, tzw. flow. Tym co utrudnia bowiem dokonywanie zmian jest napięcie, kurczowe trzymanie się danej myśli i lęk przed tym, że się nie uda. Taniec daje też możliwość wyrażenia i uwolnienia trzymanych w ciele emocji i zwiększa witalność, która sprzyja zmianom na lepsze. Uzmysławia nam, że mamy wpływ na swoje ciało i jego ekspresję, a przyjmowana postawa, oddech i ruch wpływają na stan naszego umysłu.

Zuzanna Pędzich - wywiad

Teraz tańcząc pracujesz. Proszę opowiedz, czym jest psychoterapia tańcem i ruchem i tańce w kręgu

To dwie bardzo różne historie :) Psychoterapia tańcem i ruchem wywodzi się z połączenia idei tańca współczesnego z myślą psychoterapeutyczną. W zależności od tego, z kim pracujemy może bardzo różnie wyglądać i wcale nie przypominać tańca. Nie ma tu nauki kroków – bazujemy na ruchu improwizowanym, który jest dużo lepszą metaforą życia. Terapię tańcem i ruchem początkowo stosowano głównie w pracy z osobami, które nie porozumiewają się swobodnie, czyli z tymi, z którymi terapia werbalna nie była możliwa. Taniec jest bowiem uniwersalnym językiem, którym można się porozumiewać z innymi. Dzisiaj bardziej docenia się znaczenie zaangażowania ciała i ruchu w proces terapii, szczególnie to, jak bardzo to może pomóc osobom po traumie. Często trafiają do mnie pacjenci, którzy korzystali z terapii werbalnej, doceniają jej znaczenie, ale zauważają, że pomimo większej świadomości jaką zyskali, w niektórych sferach, np. w sferze seksualnej ciało dalej reaguje tak samo. I chcą to zmienić.

A tańce w kręgu?

Przez wiele lat wydawały mi się być na drugim biegunie w stosunku do terapii tańcem i ruchem, dopiero później udało mi się znaleźć połączenie między nimi. Tym, co najbardziej w nich cenię jest ich ogromna różnorodność. Są wśród nich tańce z różnych zakątków świata, zarówno tradycyjne, stare, jak i współczesne choreografie. W zasadzie można odnaleźć wśród nich taniec na każdy temat i poznawać poprzez nie siebie – które są mi bliskie, łatwe, przyjemne? Które stanowią wyzwanie? Ja szczególnie cenię te tańce, które są proste i nie wymagają by 100% uwagi skupiać na krokach. Dają miejsce na poczucie ich, na głębsze doświadczenie, na refleksję. Drugą ogromną ich wartością jest poczucie wspólnoty, bliskości z innymi, której można w nich doświadczyć. To coś, czego nam często dzisiaj brakuje, za czym wiele z nas tęskni.

rozwój osobisty dla kobiet

Miałam przyjemność uczestniczyć w Twoich warsztatach. Obserwowałam, jak zarówno tańce w kręgu, jak i rozwojowe zajęcia ruchowe wyzwalają w kobietach pokłady energii, twórczości, przywracają im radość i poczucie więzi z innymi kobietami. W czym tkwi twoim zdaniem tajemnica takich zajęć?

Wiesz, myślę, że taka jest nasza prawdziwa natura. A taniec ją nam po prostu przywraca. Na warsztatach jest też miejsce na rozmowę, dzielenie się wrażeniami. Na wsłuchanie się w siebie. Na bliskość, jaką daje wspólny z innymi ruch. Główną zasadą, którą proponuję, poza poufnością, jest bycie wierną sobie – nie robienie niczego wbrew sobie. Nie musimy wszyscy być w takim samym ruchu. Czy w tych samych emocjach. Jest miejsce na otwieranie się i na zamykanie, na mówienie i na milczenie, przestrzeń na akceptację tego, z czym właśnie jesteśmy. Cenię sobie różnorodność w grupie :) I mam do grupy duże zaufanie.

Komu szczególnie poleciłabyś zajęcia taneczno-rozwojowe?

Warsztaty polecam wszystkim, którzy są ciekawi wielowymiarowości tańca i możliwości, jakie niesie. Tym, którzy chcą się zainspirować lub coś zmienić w swoim życiu. Czy to nauczyć się lepiej radzić sobie z emocjami, czy polubić siebie, poprawić relacje z innymi, uzyskać wgląd w jakąś sytuację..  Doświadczenie tego rodzaju ruchu jest naprawdę dobrym sposobem na to, by poznać siebie, swoje potrzeby a także by wypróbować inne kroki czy kierunki na swojej drodze.. Ruch jest świetną metaforą naszego sposobu bycia w świecie, a jego świadoma zmiana przekłada się na doświadczenie.

Co w Tobie zmienił taniec?

Chyba pierwszą rzeczą, z którą mierzyłam się w tańcu była nieśmiałość. W greckich tańcach, w których trzeba było wypiąć pierś, tupnąć, krzyknąć głośno „opa!” czułam się obco, nienaturalnie. Z czasem taniec ten skontaktował mnie z częścią siebie, która potrafi postawić na swoim, wydobyć głos, która jest odważna. Przez jakiś czas wzmacniałam ją jeszcze tańcząc flamenco. Dalsze zmiany zawdzięczam bardziej metodzie Ruchu Autentycznego. To rodzaj medytacji uważności w ruchu, która rozwija świadomość siebie, a także dotyka dwóch ważnych tematów – bycia widzianym i sposobu, w jaki sami patrzymy. Dzięki tej metodzie nauczyłam się, że można patrzeć na siebie i na innych z większą uważnością, ciekawością, bez oceniania. Pomaga mi to lepiej radzić sobie z wewnętrznym krytykiem i bardziej przyjaźnie patrzeć na świat. Stosuję ją także do podejmowania decyzji, co prawie całkiem wyleczyło mnie z bycia osobą niezdecydowaną :)

Dojrzałe kobiety - rozwój osobisty

Jest jeszcze jedna funkcja tańca – niesamowicie kontaktuje nas z naszą kobiecą naturą, pomaga wydobyć piękno kobiecości w każdym wieku. Ruch sprawia, że zmarszczki, siwe włosy, sylwetka przestają mieć znaczenie. Zostaje piękna tancerka i jej ruch. Na pewno nieraz mogłaś to zaobserwować na swoich zajęciach?

Za każdym razem to widzę :) I to powoduje, że tak kocham swoją pracę – tym co najbardziej mnie cieszy, dodaje mi energii jest właśnie zachwyt. Masz pojęcie, ile piękna, autentyczności doświadczam na swoich warsztatach? To piękno, które płynie z wnętrza, jest szczere, prawdziwe, niewiele ma wspólnego z wystudiowanym, wyuczonym ruchem..

Mówi się, że jedyną stałą rzeczą w naszym życiu jest zmiana. Wiem, że Ty też zmieniałaś swoje życie i ciągle je zmieniasz. Proszę opowiedz, jak „tańczysz” ze zmianą jako dojrzała kobieta?

Z wiekiem coraz bardziej sobie ufam i uczę się dbać o siebie, co wymaga także odpuszczania. Nie tak dawno podjęłam trudną dla mnie decyzję o odejściu ze szkoły psychoterapii tańcem i ruchem, którą współtworzyłam przez 15 lat. Włożyłam w to miejsce wiele pracy i serca, coraz trudniej było mi jednak godzić moją rolę w niej z rolą rodzinną, czułam się coraz bardziej przeciążona. Przez te lata nauczyłam się słuchać ciała, a ciało mówiło stop. Ważne było dla mnie, że szkolenie zostaje w rękach osób doświadczonych, kompetentnych, mogłam więc odejść, nie martwiąc się o to, że ucierpi na tym szkoła czy studenci. Po raz kolejny w życiu zostawiłam miejsce, które uważałam za docelowe, zauważając, że to była przystań, z której czas odpłynąć, pójść dalej. Teraz już chyba nie szukam ostatecznego portu, przynajmniej zawodowo.. Jestem bardziej świadoma tymczasowości, rozwojowych aspektów zmian, a ciało traktuję jako kompas, który pomaga mi odkryć dalszą drogę. Nauczyłam się mieć zaufanie do tego, co mi podpowiada. Myślę, że zmienił się też mój stosunek do trudnych doświadczeń. Nauczyłam się doszukiwać się w nich sensu, czegoś dobrego i skupiać się na tym, co sprawia, że dużo rzadziej teraz wchodzę w rolę ofiary. A jeśli już wpadam w ten kanał, szybko to zauważam i podejmuję kroki by z niego wyjść :)

Niedawno na blogu pisałam o porannych rytuałach, o tym, jak są ważne w naszym życiu. Czy masz jakieś swoje rytuały, które dobrze nastrajają Cię do dnia i rozwijają duchowo?

W pierwszych minutach po wstaniu wypowiadam ulubioną intencję „Niech każdy, kto mnie dzisiaj zobaczy, usłyszy lub pomyśli o mnie, doświadcza samych dobrodziejstw i szczęścia.” Przypomina mi ona o tym, co chcę wnosić w ten dzień, w relacje ze światem. A jak już wyjdą domownicy, zanim zacznę pracę staram się poświęcić pół godziny sobie – zwykle jest to czas  na medytację. Czasem praktykuję Ruch Autentyczny. A czasem, zwykle wtedy, kiedy mam bardzo wiele myśli i trudniej mi się wyciszyć sięgam po długopis i piszę to, co przyjdzie mi na myśl, bez cenzurowania. Jak już przeleję te wszystkie myśli na papier, mogę doświadczyć prawdziwej ciszy.. Rozpoczynanie dnia od kontaktu z duchowym aspektem siebie naprawdę wiele zmienia.

Dziękuję za rozmowę!

Zuzanna Pędzichwww.przystanruchu.pl – certyfikowana psychoterapeutka i superwizor DMT, autorka warsztatów DMT oraz Ruchu Autentycznego.

Zdjęcia – Magda Magdalena Trebertwww.trebert.pl

Taniec w kręgu - warszawa

Podziel się!


3 Komentarze18 Minuty

Jak dobrze zacząć dzień – 5 porannych rytuałów

Jak dobrze zacząć dzień - sprawdzone sposoby

Jak dobrze zacząć dzień? Od rytuału, który nas wzmacnia. W dojrzałym wieku chcemy mądrzej zarządzać energią, by realizować swoje pasje. Dlatego poranne rytuały są tak ważne.

Każdego dnia jestem w innym nastroju, mam inne potrzeby. Dlatego lubię zacząć dzień w zgodzie ze sobą. Moim porannym rytuałem jest przede wszystkim wsłuchanie się w siebie. Czego dziś potrzebuję? Jak się czuję tego ranka? Czy lepsza będzie dla mnie medytacja, czy bieganie? A może z prostej czynności zaparzenia kawy stworzę poranny rytuał? Nawet, jeśli wczoraj służyło mi czytanie książek, dziś mogę bardziej potrzebować długiego spaceru. Dlatego lubię znać wiele sposobów i rytuałów na dobry początek dnia.

Sposób na dobre rozpoczęcie dnia rozpoczyna się przed pójściem spać

Hal Elrod, autor poradnika „Fenomen Poranka – jak zmienić swoje życie” pisze, że nasza pierwsza myśl po przebudzeniu to zazwyczaj ostatnia, jaka przyszła nam do głowy, zanim położyłyśmy się spać. Dlatego naszym zadaniem wieczorem jest podjęcie świadomej decyzji, która zbuduje pozytywną atmosferę oczekiwania na następny dzień. To znaczy, że nasze myśli przed zaśnięciem powinny być pozytywne. Na przykład możemy powiedzieć sobie – jutro będzie dobry dzień; cieszę się na poranną medytację, albo – nie mogę się doczekać spaceru w lesie.

Następną wieczorną decyzją powinno być wyznaczenie takiej godziny pobudki, która pozwoli nam na spokojne rozpoczęcie dnia i da minimum pół godziny na poranny rytuał. Czy wiecie, co łączy wszystkich ludzi sukcesu, którzy spełniają swoje marzenia i mają szczęśliwe życie? Według autorów badań – właśnie wczesne wstawanie i poranne rytuały, które pozwalają im zacząć dzień pozytywnie i we własnym rytmie. Brian Tracy – autor najbardziej znanych na świecie książek o rozwoju osobistym i biznesie mówi o tzw. „złotej godzinie” – porannym czasie, który jest kluczowy dla nadchodzących godzin. Dlatego warto nastawić budzik wcześniej, a wieczorem zrobić listę zadań na następny dzień, żeby uniknąć poczucia chaosu i paniki.

poranne rytuały, które dodają energii

5 porannych rytuałów, dzięki którym będziemy miały więcej energii, spokoju i optymizmu

Zacznij dzień od rytuału obfitości

To co nas najbardziej osłabia, to poczucie braku i niedostatku. Psychologowie udowadniają, że skupienie się na tym, co mamy, wzmacnia nasze siły i kieruje uwagę na pozytywne działanie. Najprostszą metodą jest praktykowanie wdzięczności, o czym na pewno już czytałyście. O ciekawym rytuale dowiedziałam się z książki „Księga wewnętrznego piękna” Laury Simmons. Autorka zaleca przygotować w domu przestrzeń (to może być nawet kącik na parapecie lub biurku), która kojarzy nam się z obfitością. Postawić tam kwiaty doniczkowe i cięte, świeczki zapachowe, wysypać nasiona i inne symbole dostatku. W porannym rytuale można wypisać to co już mamy oraz intencję obfitości w obszarze życia, w którym odczuwamy brak. Na przykład, więcej czasu, więcej spokoju, więcej radości, spełnienia zawodowego, dobrych relacji. Po wybraniu intencji autorka zaleca zwizualizować sobie to wszystko, co zrobimy, kiedy obfitość już się pojawi. I – co bardzo ważne – należy zaplanować przynajmniej jedną rzecz, którą zrobimy w ciągu dnia, a która jest związana z obfitością w wybranej sferze życia i zbliży nas do spełnienia marzeń.

jak zacząć dzień, by dobrze się czuć

Celebruj śniadanie, które poprawia nastrój

Udowodniono, że dieta bogata w świeże produkty, szczególnie w surowe owoce i warzywa, znacznie podnosi poziom energii, dobrego samopoczucia, poprawia koncentrację, zapobiega wahaniom nastroju, depresji i wielu chorobom. W idealnym śniadaniu powinny więc zawrzeć się wszystkie produkty, które są dla nas dobroczynne. Kobiety dojrzałe, oprócz porcji owoców i warzyw powinny jeść produkty, które zapobiegają skutkom obniżenia poziomu estrogenu (Szczegółowo dietę dobrą dla dojrzałych kobiet opisuję tutaj). Warto wiedzieć, że produkty poprawiające nastrój to: banany, brokuły, pomidory, awokado, kakao, kardamon, orzechy brazylijskie i włoskie (nieocenione kwasy tłuszczowe omega-3), kiełki i zielone liście (szpinak, kapusta). Niezwykle ważna jest witamina C, bo to silny antyoksydant, który pomaga walczyć ze złym nastrojem. Najwięcej witaminy C mają takie owoce, jak cytryna, truskawki, mango, pomarańcza.

najlepsze śniadanie dla kobiet dojrzałych

Wyraź intencję, która zmieni cały dzień

Autorki książki „Rytuały na co dzień” opisują piękny poranny rytuał „codzienna intencja”. Polega na tym, aby w spokoju wyrazić intencję, że nie wrócimy do domu, jeśli nie zrobimy dla kogoś czegoś dobrego. To ma być coś małego, jak pomoc w niesieniu torby z zakupami, ustąpienie miejsca w autobusie czy zrobienie kawy koleżance z biura. Ten rytuał pomaga nam tworzyć więzi i realnie skupić się na czynieniu dobra. Naukowcy udowodnili, że takie drobne gesty poprawiają nasz stan szczęścia, dodają energii i budują lepsze relacje z ludźmi. Inną intencją, którą rano wyrażamy może być zauważanie piękna wokół nas. Drzewa, które mijamy podczas drogi do pracy, uśmiech przyjaciółki, kolor nieba.

emocje kobiety po 40-stce

Ciesz się ulubioną formą ruchu

Poranny spacer, joga, nordic walking, ćwiczenia rozciągające – wybierz to, co naprawdę lubisz, inaczej szybko stracisz zapał i motywację. Ruch podnosi poziom tryptofanu niezbędnego do wytwarzania serotoniny (odpowiedzialnej za poczucie zadowolenia) oraz noradrenaliny, która zwiększa odporność na stres. Obniża też poziom kortyzolu — hormonu stresu. Są też teorie mówiące, że kiedy ćwiczymy, w mózgu powstają nowe komórki i połączenia nerwowe. Oczywiście można też ćwiczyć wieczorem, ale istnieje ryzyko, że nas to pobudzi i będziemy mieć problemy z zaśnięciem. Dzięki aktywności fizycznej poprawia się samoocena, pamięć i koncentracja, mamy więcej energii. Sposób na przezwyciężenie porannego lenia? Przygotować wieczorem strój do ćwiczeń i mieć go pod ręką zaraz po przebudzeniu (na przykład w komodzie w sypialni albo w łazience).

Nawiąż kontakt ze sobą poprzez medytację, modlitwę lub przebywanie w ciszy

Tak jak ćwiczenia sprawią, że ciało stanie się silniejsze fizycznie, tak medytacja wzmacnia nasz mózg. Dzięki medytacji jesteśmy bardziej odporni na stres, mamy dystans do kłopotów codziennego życia, lepiej rozumiemy siebie i innych, a to sprawia, że czujemy się spokojniejsi i szczęśliwsi. Udowodniono, że osoby, które medytowały 20 minut dziennie przez 8 tygodni, odczuły poprawę w wynikach badań oraz poziomie samopoczucia. To naprawdę działa, ale… no właśnie – dla osób, które żyją w dużym tempie może być trudne! Nasz umysł wybiega do przodu, niecierpliwi się, jesteśmy tylko bardziej zdenerwowani i po kilku nieudanych próbach, zniechęcamy się. Dlatego, jeśli jesteśmy „początkujący”, najlepiej znaleźć taki rodzaj medytacji, który będzie mniej wymagający. Polecam pisanie przez 20 minut – po prostu przelewanie pojawiających się myśli na papier, bez cenzurowania ich. Taką samą rolę jak medytacja spełniają modlitwy, śpiewanie mantr lub przebywanie w ciszy.

poranna medytacja

Jak docenić początek dnia – uniwersalne nauki duchowe

Nauczyciele duchowości, bez względu na wyznawaną religię, wskazują na te same uniwersalne prawdy, które mogą pomóc w docenieniu początku każdego dnia. Jeśli więc potrzebujesz lepiej się nastawić do zadań, które Cię czekają i docenić energię poranka, przemyśl kilka poniższych kwestii, które poruszają duchowi nauczyciele

Błogosławieństwo i cud – tak określają fakt budzenia się każdego dnia. W tym podejściu całe życie i każdy dzień to cud, którego nie należy traktować jako coś oczywistego. Kiedy otwieramy oczy przekonujemy się, że dostaliśmy kolejny dzień, w którym możemy zrobić coś pięknego, coś co stanowi dla nas wartość.

To my możemy stworzyć pierwszą myśl po przebudzeniu – jeśli będzie pozytywna, nasze nastawienie do całego dnia też takie będzie. Budzenie się w kiepskim nastroju i poddawanie negatywnym myślom powoduje, że cały dzień staje się „zatruty” pesymistycznym nastawieniem. Świadomie wybieraj pierwszą poranną myśl. Możesz przygotować ją wieczorem, przed zaśnięciem. To może być wdzięczność za to, co masz w życiu, afirmacja lub pomyślenie o kimś kogo kochasz z miłością i życzliwością.

Skoncentrowanie się rano na tym, co mamy, zamiast na tym, czego nam brak. Tak robią optymiści, ludzie sukcesu i nauczyciele duchowi. I to działa! Energia poranka przepełniona poczuciem wdzięczności i obfitości pobudzi nas do działania i wyzwoli siły potrzebne do realizacji planów i marzeń.

Korzystałam z książek:

„Fenomen Poranka – jak zmienić swoje życie” – Hal Elrod

„Rytuały na co dzień” i „Dbaj o siebie” – Nadia Narain, Katia Narain Phillips

Księga wewnętrznego piękna” – Jak osiągnąć spokój ducha i odzyskać harmonię ze światem” – Laurey Simmons

Podziel się!


4 Komentarze12 Minuty

Ziołowe kuracje na dolegliwości menopauzy

najlepsze zioła na menopauzę

Łagodzą drażliwość, uderzenia gorąca, niepokój. Najważniejsze – stosować regularnie i nie sabotować złą dietą!

Menopauza to naturalny okres w życiu kobiety i osobiście nie lubię tych wszystkich reklam, które mówią, żeby z nią „walczyć”. To tak, jakby kazano nam uznać za wroga część naszej natury. Jednak wiele z nas doświadcza negatywnych skutków menopauzy. Dotyczy to zwłaszcza kobiet, które przechodzą tzw. wczesną menopauzę (czyli przestały miesiączkować przed 45 rokiem życia), są przepracowane, żyją w dużym stresie lub leczyły się hormonalnie.

Coraz więcej kobiet szuka naturalnych metod złagodzenia dolegliwości związanych z tym okresem. Więc dla tych z Was, które lubią się bawić w ziołolecznictwo, znalazłam kilka receptur. Na rynku są też dostępne gotowe mieszanki (choć nie wszystkie dobrej jakości), ale my kobiety mamy w sobie geny zielarek, więc może zainspirujecie się przepisami, które dla Was znalazłam :-)

Menopauza – zioła, które pomagają przy najczęstszych dolegliwościach

Przywrotnik pospolity – uspokaja, reguluje pracę serca i układu moczowego

Inaczej nazywany lwia łapa, gojnik, nawrotnik. Usprawnia trawienie i leczy stany zapalne. W medycynie ludowej znany jako ziele Matki Boskiej. Nazywany jest często „przyjacielem kobiet”, bo pomaga na bolesne miesiączki, upławy i zapalenia pochwy. Dzięki temu, że łagodzi dolegliwości związane z menopauzą, powinien być nazwany także „przyjacielem dojrzałych kobiet”.

Herbatka z przewrotnika – Czubatą łyżeczkę od herbaty ziela przywrotnika pospolitego zalewamy filiżanką wrzątku i na pół minuty odstawiamy do naciągnięcia. Po odcedzeniu pijemy do trzech filiżanek dziennie.

Tasznik pospolity – na zlewne poty i kłopoty ze snem

Zwany tez pastuszką, bydlnikiem, tobołek pastuszy. Ja najbardziej lubię nazwę – chlebek Baby Jagi! Ma silne działanie przeciwkrwotoczne, chroni wątrobę, obniża ciśnienie, pobudza pracę serca. Ma też działanie moczopędne i zmniejsza obrzęki.

Napar z tasznika – Czubatą łyżeczkę od herbaty ziela pastuszka zalewamy i przez pół minuty zaparzamy, po czym odcedzamy. Pijemy codziennie dwie filiżanki naparu. Zaleca się stosowanie kuracji polegającej na wypijaniu codziennie dwóch filiżanek naparu z tego zioła, dzieląc na kilka mniejszych porcji. Po czterech tygodniach następuje trzytygodniowa przerwa, po której znów przez cztery tygodnie pijemy napar z pastuszki.

Macerat z tasznika – 4 łyżki ziela zalewamy szklanką wody i pozostawiamy pod przykryciem na 8 godzin. Przecedzamy. Pijemy po 2 łyżeczki 2-3 razy dziennie.

menopauza - dolegliwości

Jemioła – pomaga na uderzenia gorąca i pobudza przemianę materii

Kojarzy się ze świąteczną ozdobą, zawieszaną pod sufitem. W przeszłości uważano ją za roślinę magiczną, odczyniającą uroki. Dla kobiet w okresie menopauzy najbardziej interesujące jest działanie łagodzące uderzenia krwi i gorąca do głowy. Działa moczopędnie i uspokajająco. Znana jest także z tego, że obniża ciśnienie, pomaga na bóle głowy i otępienie związane z demencją. Roślina niewskazana dla osób z niskim ciśnieniem tętniczym. Może lekko osłabiać koncentrację.

Macerat z jemioły – Czubatą łyżeczkę od herbaty ziela jemioły przez dwanaście godzin macerujemy w filiżance zimnej wody, następnie zimny wyciąg podgrzewamy i odcedzamy. Codziennie pijemy trzy filiżanki herbatki z jemioły. Ze względów praktycznych całodzienną porcję warto przygotować na raz i przechowywać w termosie. Nie zaleca się natomiast przygotowywania herbatki na kilka dni. Po 12-godzinnym przygotowywaniu wodny wyciąg z jemioły traci bardzo dużo na właściwościach leczniczych.

Pluskwica groniasta– zapobiega osteoporozie, łagodzi potliwość i chwiejność emocjonalną

W zielarstwie wykorzystywany jest suszony korzeń tej byliny. Zwiększa działanie żeńskich hormonów płciowych, wykazuje własne działanie estrogenne, leczy reumatyzm i zapalenie stawów, korzystnie wpływając na przebieg osteoporozy. Już po ok. 2-3 tygodniach stosowania naparu można zauważyć pierwsze efekty, obejmujące złagodzenie potliwości, uderzeń gorąca czy chwiejności emocjonalnej. Dodatkowo opóźnia procesy starzenia. Pluskwicy nie należy łączyć z lekami na nadciśnienie tętnicze.

Napar z pluskwicy – Garść suszonego korzenia zalewamy szklanką wrzątku i odstawiamy pod przykryciem na 20 minut. Przecedzamy, pijemy 2 razy dziennie po pół szklanki. Przynosi korzyści już po 2 tygodniach stosowania.

Szałwia na uderzenia gorąca i zlewne poty

Nazwa pochodzi od łacińskiego słowa „salvere”, czyli ratować, leczyć. To najbardziej znane i najsilniejsze ziele, które hamuje nadmierne pocenie się. O jej dobroczynnym wpływie na kobiecy organizm przesądza obecność fitoestrogenów i olejku eterycznego, które działają rozkurczowo i przeciwzapalnie. Szałwia może niekorzystnie działać w połączeniu z lekami antydepresyjnymi i przeciwzakrzepowymi. Stosowana w zbyt dużych ilościach może mieć działanie toksyczne.

Napar z szałwii – Czubatą łyżeczkę suszonych ziół lub świeżych liści zalewamy szklanką wrzątku i parzymy pod przykryciem 15 minut. Pijemy jedną szklankę dwa razy dziennie. Po 3 tygodniach robimy 2 tygodnie przerwy, następnie powtarzamy kurację.

Niepokalanek mnisi na drażliwość i wahania nastroju w okresie menopauzy

Wyglądem przypomina lawendę, nazwa „mnisi” czerpie pochodzenie z szerokiego zastosowania niepokalanka w medycynie klasztornej. W składzie zawiera związki czynne, które wpływają na przysadkę mózgową, która z kolei wpływa na regulację układu hormonalnego. Niepokalanek łagodzi wahania nastroju i drażliwość oraz zmniejsza częstotliwość i nasilenie uderzeń gorąca. Ponieważ niepokalanek obniża nieco popęd seksualny, nie zaleca się go osobom cierpiącym na obniżenie libido.

Napar z niepokalanka na apatię i rozdrażnienie – Łyżkę owoców zalewamy szklanką wrzątku i odstawiamy pod przykryciem na 20 minut. Przecedzamy. Pijemy 2 razy dziennie po pół szklanki przez minimum 3 tygodnie.

Nalewka z niepokalanka na uderzenia gorąca – Suszone, zmielone owoce niepokalanka zalewamy czystą wódką w proporcji 1:1. Wstrzasamy i odstawiamy na tydzień. Przefiltrowujemy ekstrakt przez gazę. Zażywamy 2 razy dziennie po łyżeczce przez około miesiąc.

Menopauza - kuracja na uderzenia gorąca

Lukrecja – zapobiega rozwojowi osteoporozy i hamuje uderzenia gorąca

Jednym z jej głównych składników jest kwas glicyryzynowy, który odpowiada za jej słodki smak. Estrogenne działanie lukrecji spowodowane jest obecnością izoflawonów, dzięki którym lukrecja reguluje poziom estrogenów w organizmie. Jeżeli jest za niski, wzmaga ich działanie, jeżeli za wysoki – hamuje. Ponadto roślina ta ma właściwości przeciwzapalne i odtruwające. Zbyt duża ilość lukrecji w diecie może prowadzić do nadciśnienia. Nie powinny jej przyjmować dzieci, młodzież, kobiety w ciąży i karmiące.

Herbatka z lukrecji – 1 łyżeczkę zalewamy ¾ szklanki zimnej wody, gotujemy 7 minut pod przykryciem. Odstawiamy na 15 minut, przecedzamy. Pijemy 2 razy dziennie po posiłkach. Po 3 tygodniach robimy przerwę na przynajmniej 2 tygodnie.

Czerwona koniczyna – łagodzi brak estrogenu, zwiększa ilość i grubość kolagenu w skórze

Stosowanie tego ziela w okresie menopauzy może wpływać na poprawę jakości włosów (mniejsza łamliwość, lepsza ogólna kondycja), stan skóry (nawilżenie, tekstura, ogólna kondycja), wzrost libido, poprawę nastroju i jakości snu, zmniejszenie poczucia zmęczenia oraz spadek stopnia nasilenia uderzeń gorąca. Należy pamiętać o możliwych interakcjach z przyjmowanymi lekami, tj. hormonami i antykoagulantami.

Napar z koniczyny – Garść kwiatów koniczyny zalewamy wrzątkiem i odstawiamy pod przykryciem na 15 minut. Pijemy między posiłkami.

Ziołowe kuracje na dolegliwości menopauzy – herbatki mieszane

 Herbatka na wahania nastroju i stany depresyjne związane z menopauzą

Ziele przetacznika zmieszane z taka samą ilością korzenia selera przyjmowane w formie naparu pomaga w depresyjnych i melancholijnych nastrojach. Czubata łyżeczkę od herbaty mieszanki ziołowej zalewamy filiżanką wrzątku, przez pół minuty zaparzamy i odcedzamy. Profilaktycznie pijemy jedna filiżankę tuż przed pójściem spać. W przypadku nasilonego obniżenia nastroju pijemy dodatkowo w ciągu dnia jedną lub dwie filiżanki.

Herbatka, która łagodzi uderzenia gorąca, uspokaja, reguluje rytm snu

Mieszamy ze sobą 25 g kwiatu arniki górskiej, 50 g korzenia kozłka lekarskiego, 25 g porostu islandzkiego (płucnicy), 25 g melisy lekarskiej, 25 g krwawnika oraz 25 g szałwii. Wszystkie zioła starannie rozdrabniamy i mieszamy. Czubata łyżeczkę od herbaty mieszanki ziołowej zalewamy filiżanką wrzątku, przez pół minuty zaparzamy i odcedzamy. Napar pijemy rano, na czczo, małymi łyżeczkami, raczej nie zaleca się większej ilości niż filiżanka.

Przy pisaniu tego artykułu korzystałam m. in. z tych książek:

„Wracamy do natury. Dolegliwości kobiece” – Maria Treben

„Zioła” – K. Mikołajczyk, A. Wierzbicki

„Zastosowanie roślin leczniczych w menopauzie” –  Gryszczyńska A., Gryszczyńska B., Opala B.

Na pewno wiecie, ale przypomnę – zioła mogą wchodzić w interakcje z lekami. Jeśli więc jakieś przyjmujecie, skonsultujcie ze swoim lekarzem, czy jakaś kuracja ziołowa nie będzie kolidowała z lekami. No i dbajmy o siebie. Mamy tyle marzeń do spełnienia :-)

menopauza - jak sobe pomóc - naturalne terapie

Podziel się!


0 Komentarzy12 Minuty